dzien dobry
moja babcia od jakiegos czasu uskarzala sie na ból w lewym boku,nie potrafila dokladnie okreslic miejsca bolu, bo troche promieniowal wiec lekarze zaczeli od usg jamy brzusznej.tam wszystko okazalo sie byc w porzadku. zrobiono badania klatki piersiowej i zauwazono, ze "cos" jest w okolicach pluc ( nie mam dostepu do bardziej szczegolowych informacji bo jestem poza granicami polski i dowiaduje sie wszystkiego przez telefon). przeniesiono babcie na oddzial pulmonologii. tam zalecono bronchoskopie ale podczas niej nie udalo sie pobrac wycinku z rzekomego guza bo nie bylo go widac.pobrano tylko jakis sluz do badania histo.i wyniki maja byc za kilka dni. tymczasem babcia czuje sie coraz gorzej.mija trzeci tydzien od kiedy lezy w szpitalu.od 10 dni bol w lewym boku sie nasila-zaczeli podawac jej morfine-podobno w malych dawkach ale jednak.babcia mowi ze ma wstret do jedzenia i jest otumaniona.wiem ze trudno bez konkretow cos stwierdzic ale czy to moze byc nowotwor pluc?dodam ze babcia nie ma zadnego kaszlu, chrypy, nie pali.jedyne co zauwazylam to to, ze stracila w ostatnim czasie na wadze ale wiem tez ze ze wzgledu na wzdecia stosowala diete.ma 78 lat.prosze o odpowiedz




