Na początek może napiszę trochę o sobie. Zawsze byłam osobą nerwową. Często przejmowałam się wieloma sprawami, wręcz się zadręczałam. Zazdrościłam ludziom, po których wszystko 'spływa'. To moje przejmowanie nawet najmniejszymi objawami, przerodziło się w wymyślanie sobie chorób. Pamiętam, że dwa lata temu przeziębiłam się i bolały mnie węzły chłonne pod pachą. Zaczęłam sobie wmawiać, że jestem poważnie chora. Siedziałam i myślałam o tym, że mnie boli. Najlepsze było to, że bolało mnie jak nad tym intesywnie myślałam, gdy zajęłam się czymś... ból ustępywał. Tak samo było rok temu... bolały mnie strasznie jajniki po okresie... po jednym przeszywającym bólu zaczęłam myśleć, że coś mi jest. Tak jak w poprzednim przypadku, tak było w tym. Myślałam o bólu - ból występował, nie myślałam - byłam okazem zdrowia. Teraz też mnie coś takiego dopadło. Na początku myślałam, że to przez stres... szkoła, wystawianie ocen... zaczęły się duszności. Czułam taki ucisk w klatce piersiowej. Ale teraz szkoła się skończyła, a mnie dalej to dręczy. Od trzech dni siedzę w domu i o tym myślę. Jak jestem czymś zajęta nic mi nie jest, natomiast gdy leżę i myślę ... aż mnie dusi... dla jasności innych objawów nie mam. nie mdleję ani nic co mogło by świadczyć o poważnej chorobie.
czytałam forum i widzę, że ludzie mają podobne problemy jak ja. czy to jest nerwica? proszę o pomoc.




