Witam,
szukam rozwiązania swojego problemu na różnych płaszczyznach. Otóż, po stosunku seksualnym odbytym pod koniec stycznia wzięłam postinor i 3 tygodnie po tym zrobiłam test ciążowy, który wyszedł negatywnie.
Udałam się jeszcze do ginekologa 10 tygodni po stosunku aby zrobić usg, które również nic nie wykazało.
Czy to możliwe, że zarówno testy były błędne jak i to, że ginekolog nie zauważył ciąży?
Pytam, bo w tym czasie brałam antybiotyki i inne leki, piłam alkohol itp będąc przekonana, że w ciąży nie jestem.
Tymczasem od jakiś 2,3 tygodni rośnie mi brzuch, co jest o tyle dziwne, że ani nie zmieniłam diety ani trybu życia a nawet wcześniej jak tyłam to raczej "szło mi w uda" nigdy w brzuch...Ponieważ nie umiem znaleźć przyczyny takiego stanu rzeczy zaczynam się martwić, że może jednak jestem w ciąży i własnie schrzaniłam dziecku żywot tą chemią i spożytym alkoholem:/




