Cześć,
zdecydowałam się napisać na forum bo nie wiem co jeszcze mogę zrobić. Mój tata 3 lata temu miał udar mózgu, ma sparaliżowaną prawą stronę i nie mówi. Dodatkowym kłopotem jest jego alkoholizm i trudny charakter. Po udarze długo leżał w szpitalu, kiedy wrócił do domu nie chciał się z nikim widywać, nigdzie wychodzić. Po jakimś czasie(nie cały rok chyba) doszedł do wniosku, że nie będzie już chodził na rehabilitację, i że leki Mu nie pomagają i je odstawił. (Powinien brać leki przeciw padaczkowe, na serce i antydepresanty). W mojej ocenie odstawił je żeby móc pic alkohol. Od tego czasu przy każdej okazji (imieniny, urodziny itp.) pije. Boję się o niego bo w stanie w jakim jest i dodatkowo nie biorąc leków nie powinien pic chyba alkoholu? Z każdym dniem jest z Nim gorzej zaczął wymyślać, że moja mama go zdradza, że każdy z nas jest przeciw Niemu, że wszystko co nie robimy jest po to żeby mu dokuczyć, upokorzyć, że go "okradamy", pieniądze wydajemy na "kochanka" mamy (który oczywiście nie istnieje)... staram się z Nim rozmawiać i tłumaczyć, że tak nie jest, rozmowa pomaga ale na jakiś tydzień, później znowu mu się coś przypomina i wymyśla to coraz gorsze rzeczy. Ostatnio kiedy został sam w domu wstał i wyszedł, zaczął iść w deszczu, na szczęście nie doszedł zbyt daleko, chodzi o trójnogu i bardzo wolno mu to idzie, kiedy zapytałam się czy nie pomyślał, że mogło mu się coś stać, kiwną ramionami że mu nie zależy, że może umrzeć...
Czy takie zachowanie jest objawami depresji czy może już schizofrenii? Co mogę zrobić w takiej sytuacji? I czy można "zmusić" go jakoś do leczenia i rehabilitacji?
Martwię się też o moją mamę ponieważ widzę, że zaczyna jej powoli brakować sił, że płacze po nocach. Czy Jej mogę jakoś pomóc? Macie jakieś pomysły?
Mam 18lat, z góry dziękuję za pomoc.





