Nie wiem co robić.
Nie wiem nawet, może to wszystko mi się wydaje, może nie mam żadnego problemu, tylko po prostu jestem słaba psychicznie, nie wiem. Ale chcę o tym napisać.
Mam 19 lat. Zawsze byłam osobą cichą i raczej nieśmiałą, ale nigdy nie miałam z tego powodu problemów. Miałam znajomych, w których towarzystwie dobrze się czułam i to mi wystarczało.
Ale od mniej więcej pół roku wszystko zaczyna mnie przerastać. Staję się coraz bardziej wycofana. Panicznie boję się iść w otoczenie osób, które znam - nie wiem, dlaczego tak jest. Łatwiej jest mi znaleźć się wśród ludzi, których nie znam, bo jakoś wydaje mi się, że mogę bez powodu być do nich wrogo nastawiona, a wtedy czuję się bezpieczniej. Tak długo, jak czuję, że mogę kogoś skrzywdzić, czuję się pewniej. W ogóle ostatnio prześladują mnie myśli, że chcę kogoś skrzywdzić. Czasem mnie to przeraża. Mogę siedzieć obok kogoś i czuć nieprzemożoną chęć zrobienia mu czegoś naprawdę złego. Tylko dlatego, że siedzi obok, za blisko. Czuję się, jakbym nie była sobą, jakby nawet od najbliższych dzieliły mnie lata świetlne. Wokół siebie mam tylko pustkę. Czuję się bezużyteczna, niepotrzebna. Nic nie ma dla mnie sensu. W jednej chwili czuję się pełna energii, w następnej robi mi się słabo i duszno, jakby ze zmęczenia, czy stresu. Nie mogę spać w nocy. Jak już zasnę, budzę się co chwilę. Trzęsą mi się ręce. Coraz częściej boli mnie głowa. Nieustannie wydaje mi się, że ludzie wokół mnie oceniają mnie, krytykują, mówią o mnie za moimi plecami i czekają tylko na odpowiedni moment, żeby zrobić mi krzywdę. Boję się nawet mijać kogoś na ulicy. Najchętniej przechodzę na drugą stronę, żeby tylko nie było nikogo obok mnie. Nie spotykam się ze znajomymi, bo się boję, nawet nie wiem czego. Zwykłe pójście do pracy zaczyna mnie przerastać. Wszędzie są ludzie. Boję się nawet odezwać do nich, bo czuję, że zrobię z siebie kretynkę. Nie mówię nic, czuję się wyalienowana, i mimo że w ten sposób ukrywam się przed innymi, nie czuję się bezpiecznie. Nigdy nie mówię o sobie. Nie chcę, żeby ktoś wiedział o mnie cokolwiek. Mam potrzebę odcięcia się od świata. Chcę być sama. Nie chcę, żeby ktokolwiek o mnie myślał. W nocy przeszkadają mi nawet najcichsze dźwięki, w ogóle dziwne banalne rzeczy denerwują mnie tak, że niemal doprowadzają do płaczu z wściekłości. Zdarzało mi się ciąć. Teraz jakoś udaje mi się powstrzymać, ale właściwie nie panuję nad tym - to było bardzo impulsywne. Przykładowo, stłukłam talerz, to bez zastanowienia brałam szkło i cięłam rękę, potem wmawiałam sobie, że to był wypadek. Chodziło mi o krew, nie o blizny na pokaz. Najczęściej cięłam wnętrze dłoni, żeby łatwo było to ukryć, bo wiedziałam, że jeśli ktoś to zobaczy, będę czuć wstyd, a tego był nie zniosła. Bardzo często myślę o śmierci. Po przebudzeniu to najczęściej pierwsza myśl, niezależnie ode mnie, po prostu zaraz po tym, jak się obudzę, taka myśl pojawia się w mojej głowie. Coraz częściej myślę też o tym, żeby skończyć ze sobą, bo ten nieustanny strach zaczyna mnie przerastać. Chciałabym po prostu przestać istnieć, jakbym nigdy się nie urodziła. Prześladują mnie natrętne myśli. Wszystko co zrobiłam, powiedziałam analizuję w myślach tysiące razy. Jeśli już czuję się z jakiegoś powodu szczęśliwa, w myślach karcę się za to, bo wiem, że to tylko chwilowe. Coraz częściej mam ochotę sięgnąć po alkohol, bo tylko po wypiciu czuję chwilową ulgę, ale myślę, że to może mieć po prostu coś wspólnego z tym, że jestem DDA.
Taki stan utrzymuje się już od pół roku. Przedtem też zdarzało się coś takiego, ale sporadycznie, przez dzień, dwa, czułam się tak jak to opisałam wyżej. Miałam też wrażenie, że coś za mną chodzi, nawet jak jestem sama w domu, to stoi nade mną i chce czegoś ode mnie. Bałam się patrzeć na sufit.
Kiedyś lubiłam rysować, malować, pisałam, ponoć całkiem nieźle. Teraz nie rysuję, nie piszę, nie czytam książek, nie czuję żadnej potrzeby, żeby się rozwijać. W październiku zeszłego roku rzuciłam szkołę.
Proszę o pomoc, co zrobić, bo czasem już nie mam sił walczyć ze sobą. Proszę o wskazówkę, co robić, czy to tylko moje urojenia, czy rzeczywiście ktoś może mi pomóc.



