Witam. Doszłam do wniosku, że moje zachowanie chyba nie jest do końca normalne i zastanawiam się, czy nie są to może początki schizofrenii...
Czymś, co mnie najbardziej boli i mi uprzykrza życie jest to, że "plącze mi się język". Kiedy rozmawiam z kimś obcym, lub kimś komu nie ufam bardzo często nie potrafię się wysłowić. Myśli nie łączą się z tym, co wypowiadam i wychodzi z tego jakaś kompletna paplanina. Mam tego świadomość, ale nie mogę się skupić. Ostatnio przyszła do mnie z pretensjami sąsiadka, no i ona była dla mnie obca i w dodatku niemiła i zablokowałam się, gadałam od rzeczy, chociaż bardzo starałam się mówić sensownie... ostatecznie zostałam nazwana ćpunką na haju i nienormalną. Takich sytuacji miałam więcej.
Po drugie nie lubię przebywać w miejscach, gdzie jest dużo ludzi, np, gdy idę deptakiem wydaje mi się, że wszyscy ludzie się na mnie patrzą, boję się i czuję się jak w jakimś filmie. To jest takie uczucie, że to, co się dzieje wydaje się nie być realne i mam ochotę zacząć robić jakieś dziwne rzeczy, żeby sprawdzić, co się stanie i czy to się rzeczywiście dzieje.
Kolejną rzeczą są dziwne wrażenia wzrokowe. Wiosną tego roku ciągle kręciło mi się w głowie, miałam wrażenie, że się przewrócę, potknę o niewidzialne kłody (i znów to uczucie filmu). Wczoraj siedząc w kuchni widziałam jak drga powietrze. I nie wiem, czy mam w domu "krzywe lustra", czy mi się tylko wydaje.
Godziny mijają mi na niczym. Siedzę przed komputerem i słucham muzyki. Właściwie to ta muzyka mnie tylko ratuje i jest jedyną moją pasją. Małe rzeczy wymagają ode mnie wielkiego wysiłku. Nie mogę otworzyć książki, posprzątać w pokoju, iść się umyć, czy uczesać włosów,czuję bezsens, ale to nie zawsze, gdy nie jestem sama - zachowuję pozory normalności.
Generalnie to coraz bardziej zamykam się w sobie. Bywa, że 2 godziny zastanawiam się czy wykonać telefon i boję się chodzić w nowe miejsca. O moich problemach z jedzeniem i akceptacją ciała nie będę wspominać, bo to już inna historia. Z drugiej strony przy bliskich mi osobach potrafię być radosna i normalna, choć mam problemy z koncentracją, gdy np. mi coś opowiadają.
Ludzie uważają mnie za osobę ekscentryczną, chodzącą własnymi ścieżkami i ogólnie dziwną. Mój przyjaciel powiedział niedawno: Kiedy cię poznałem myślałem, że ćpasz, ale po pewnym czasie doszedłem do wniosku, to niedorzeczne, nie. Po prostu taka jesteś.
Proszę, powiedzcie, co o tym myślicie. Może wyolbrzymiam problem, a może przeciwnie? Może powinnam coś z tym zrobić?





