Tak się zastanawiam... Czy nerwca juz na zawsze pozostawia po sobie niezatarty ślad, wciąż przewijający się w dalszym życiu? Bo ja tak nie chce...
Jetem po 3 miesięcznej, dziennej, terapii. Teraz indywidualna...
Nadal powraca. Meczy. Ona mnie. Nie ja ją.



