Witam!!
Zaczęło się tak.... brałam debecyinę, zaczęłam się straszliwie bać o własne życie. W dzień chodziłam do pracy, później byłam z moją miłością i tak odzień, ale w nocy bałam się o życie znowu.
Pewnego dnia, kiedy poszłam do sklepu i zaczęło się jakby omdlenie. Zaczęłam mówić, że umieram, żeby mnie ratowali. Nigdy nie zemdlałam, więc zaczęłam się bać. Przyjechało pogotowie, zmieżyli ciśnienie, troche było złe, cukier w normie, ale mikroelementów brak, potas magnez żelazo wapń, wszystko dużo poniżej normy. Dali mi kroplówkę i omdlenia na 2 dniu ustąpiły. Ale zaczęłam się bać jeszcze bardziej śmierci. Czułam się fizycznie zupełnie wyczerpana, skołowana, nie mogław stanąć na nogi prze pater dni, pustka w gowie, jakbym nie miała myśli, problemy ze znem, bicie serca szybkie, czasami ciężar jakby siedział na mnie słoń. Zaczęłam sobie wmawiać choroby, ze strachu, bo nie wiedziałam co mi jest. Zrobili mi wszystkie badania. Złe były nadal wyniki krwi, ale zaczęłam brać leki i ustąpiły omdlenia, drżenia rąk, bóle głowy, uderzenia gorąca.
Skierowali mnie do psychiatry, jeden powiedział NERWICA, drugi też, a trzeci że Nerwica, ale muszę czekać czy nie przerodzi się w schizofrenię i tak świat jakby mi się zawalił. Nie chciałam spotykać się z ludźmi, bałam się wychodzić z domu, że wszyscy jak na mnie patrzą to już wiedzą, bałam się rodziny, a może raczej okropnie wstydziłam.
Chodziałam na psychoterpaię, lekarz psychiatra przepisywał mi masę leków, ale czułam się tak źle, że przestałam to wszystko brać.
Cierpienia fizyczne ustąpiły, jedynie szumi mi w lewym uchu bardzo i ciągle myśle o schizofrenii, nie wiedząc czy sobie wmawiam czy ją może mam.
Nie mam omamów, nie słyszałam głosów, szumi mi jednak w uchu. Gdy myślę o powrocie do pracy kręci mi się w głowie, poza tym mam czasami tak, że nad niczym nie mogę się skoncentrować. Czytam o różnych chorobach, najwięcej o schizofrenii. W momencie kiedy pani psychiatra powiedziała mi o możliwości zachorowanie na tą chorobę, zaczęłam się zastanawiać, czy nie jestem na tyle niebezpieczna, żeby nie zrobić ukochanemu jakiejść krzywdy i przez długi czas bałam się noża, bałam się myjąc oknan że wyskoczę, a będzie to ode mnie niezależne.
Nie wiem czy to schizofrenia, czy uraz psychiczny po spotkaniach z psychiatrą, ale straciłam pewność siebie, zawodowo się nie realizuję, bo ciągle myślę o schizofrenii.
Czy można w Warszawie chodzić na terpaię za darmo gdzieś??
Proszę dajcie znać!!
Dzięki



