Czuję się taka pusta w środku... Nie wiem jak to nazwać. Mogę się wpatrywać w ścianę i zupełnie "wyłączyć". Robię coś i po chwili zapominam co robiłam. Czas jest dla mnie surrealistyczny.
Nic mnie nie obchodzi, przez to wybucham złością.
Boję się siebie. Nie wiem jak sobie pomóc.
Po prostu przestało mi zależeć...



