Po pierwsze chciałbym przywitać wszystkich forumowiczów i użytkowników tego portalu. Jestem tutaj pierwszy raz bo potrzebuję pomocy.
Mam 3,5 letniego syna, który dość często choruje. Ostatnimi czasy zaczęło się to poprawiać (koniec 2009) ale teraz znowu jest chory. Po krótce opiszę sytuację: Syn po ok pół roku po urodzeniu wykazane miał w moczu bakterie e-coli. Objawy jakie przy tym miał to swędząca wysypka na całym ciele, niespokojny sen. Niestety nie był karmiony piersią.
Po wykryciu e-coli i jej zaleczeniu objawy ustały. Po pokonaniu e-coli bardzo często syn chorował na zasadzie katar, kaszel, wysoka gorączka trwające po kilkanaście dni. Nie często ale jednak leczenie choroby kończyło się Bactrimem. Takie choroby pojawiały się z dokładnością zegarmistrzowską co 1 m-c. Oczywiście stwierdzono, że jest alergikiem (mleko, kakao, cytrusy, marchew, jabłko). W 2008 roku jesienią syn miał wycięty 3 migdał. Nastąpiła "poprawa", która niestety wyglądała tak, że opisane powyżej choroby (kaszel, katar i gorączka) pojawiały się jak dotychczas co m-c ale trwały po 3-4 dni bez podawania bactrimu czy innego antybiotyku. Latem 2009 zaczęliśmy do uodparniać podając broncho-vaxom. Przy pierwszej serii był chory (kaszel, katar, gorączka). Przy drugiej i trzeciej już było lepiej. We wrześniu 2009 roku poszedł do przedszkola i chorował znowu z regularnością co 1 m-c. Od laryngologa dostał pulmicort do nebulizatora. Taki stan rzeczy utrzymywał się do listopada. Wtedy dostał dawkę isoprinosiny, rutinacea, tran. Ten zestaw odpornościowy spowodował że syn nie chorował nic przez 2 m-c, pomimo, że chodził regularnie do przedszkola. Dostał następną serię brocho-vaxom. Niestety pod koniec stycznia 2010 złapał chorobę objawiającą się bardzo męczącym kaszlem. Laryngolog stwierdziła podłoże alergiczne i znowu dostał pulmicort z berodualem do wziewu plus Pecto-dril syrop wykrztuśny. Po 3 dniach przeszliśmy tylko na pulmicort. Po kilku dniach kaszel już mijał. Dostał wtedy następną dawkę brocho-vaxom 3 ampułki po których niestety wrócił silniejszy kaszel (z wymiotami) i gorączką (do 39 stopni). Zrobiliśmy wymaz gardła i nosa i wyhodowano:
- streptococcus pneumonie (nos) - pojedyncze
- staphylococcus aureus MSSA (gardło) - pojedyncze
- candida species (gardło) - pojedyncze
- streptococcus viridans - liczne
- neisseria species - średnio liczne
Ostanie dwie bakterie stwierdzone jako flora fizjologiczna.
Osłuchowo lekarz (pediatra) stwierdził, że jest czysty na oskrzelach i płucach, i ma zaczerwienione gardło. Przepisał syrop Salbutamol, Pulneo, sto dal i kazał odstawić broncho. Po 3 dniach była kontrola która wykazała zapalenie migdałków (białe czopy widoczne na migdałach). Dostał Kalcid 2 x 2.5 ml (10 dni) – pulneo i stodal zostały odstawione. Syn wracał do zdrowia. Po 10 dniach na kontroli nadal występowały czopy na migdałach więc Kalcid 2 x 2.5 ml został przedłużony do 14 dni. Do tego dołączono Nystatynę 2 x 1 ml. Odstawione zostały wszystkie inne leki. Lekarka poradziła wznowić kontynuację broncho. Wtedy wróciła gorączka i kaszel. Po zakończeniu broncho ( w piątek 19.02) od soboty zaczęła się poprawa. Mniejszy kaszel, mniejszy katar i mniejsza gorączka. Niestety dziś po nieprzespanej nocy z powodu bólu brzucha i ucha (jak twierdził syn) znowu jest gorączka 38,1. Jesteśmy już wykończeni i bezradni. Bardzo proszę o poradę.
Aha muszę jeszcze dodać że syn cały czas ma powiększone węzły chłonne szyjne (wielkości wiśni). Ponadto dostaje cały czas ketotifen 2 x 2.5 ml (na alergię) i sinupred 2 x 15 kropli.
Aha – w zrobionych w grudniu badaniach krwi z rozmazem wykazane zostało aż 71% limfocytów (25-50% norma).
Wiem że długi jest mój list ale chciałem zawrzeć w nim wszystko co pamiętam. Na pewno coś ominąłem.
Bardzo proszę o szybką pomoc.
Z poważaniem.



