W 95 roku urodziło się zwierzę, które należy do kręgowców, ssaków, a jakiego rodzaj to człowiek, najniebezpieczniejszy rodzaj zwierząt na świecie. Jak to wśród zwierząt, należy wychowywać swoich potomków, więc został wychowany przez dwóch innych małp człekokształtnych. Czas spędzał wśród stada, które dawało mu wieczne szczęście, tzw. Doznania szczytowe, mistyczne, żyło prawie w idealnym świecie, choć w rodzinie było coś nie tak, jednak to nie przerywało jego niebieskiego ukojenia. Widział dużo, bardzo dużo piękna, uczucia były nieziemskie, jakby DMT każdego dnia zalewało jego mózg, jednak granica między pięknem, a człowiekiem obdartym ze skóry, jęczącym o pomoc, który jest zakuty w łańcuchy była cieńka. Przyszła szkoła, sielanka trwała dalej, jednak w 4 klasie, ktoś tępym nożem spróbował przeciąć błonę psychiki. Kiedy to ludzie zapewniający sielankę zniknęli. Wtedy pojawił się inny świat, może i nie realny, patrząc z perspektywy czasu, choć prawdziwy, głównie dla tego zwierzęcia. Po szkole brał kij i biegał koło domu po podwórku po swojej Eathrabari. Stworzył nowy język, ludzi, gadał z pomocnikiem, który utrzymywał, że będzie mu pomagał przez całe życie, rozmawiali przez myśli. Uważał, że jest kimś więcej, czuł w środku, raz, że jest wysłannikiem jezusa, drugi raz, że jest dzieckiem szatana. Jednak błona została tylko lekko naruszona. Zbierał codziennie paproszki z podłogi, poprawiał napis na telewizji bo był nie symetryczny, nie jadł z opiekunami, bo za głośno jedli, mył często część ciała pomagającą do przenoszenia przedmiotów. Jednak szybko znalazł swoje stadko, które go przygarnęło, może, dlatego, że miał wyszukane poczucie humoru, które umiało rozbawić innych LUDZI. Troszeczkę myślał o śmierci, przemijaniu, wierze. Jednak wszędzie pisał, rozpytywał, gdzie te niebiańskie ukojenie się podziało, gdzie te dmt zalewające mózg codziennie? Nie otrzymał odpowiedzi. Jednak sielanka trwała dalej, nic nie zapowiadało, żeby błona psychiki została przerwana, a jednak. Przyszedł czas pójścia do następnego procesu edukacji, gimnazjum. Gdzie to, niebezpieczne osobniki wzięły żyletkę do ręki i pokiereszowały nie tylko jego błonę psychiki, ale całą psychikę. Kiedy to rodzice zauważyli wodę wylewającą się z twarzy przenieśli go do innego miejsca nauczania. Zrezygnował ze swojego wytworzonego świata. Przyszło brak serotoniny w mózgu. Wracając do instynktów, które zostały zakodowane w zwierzętach, czyli do chowania potomstwa, opiekunowie rysowali się tak na życiu tego osobnika, jednego wśród 6 miliardów. Opiekunowie byli w waśni, płeć żeńska za to, że płeć męska ma w dupie osobnika młodszego. Opiekun był i jest bardzo introwertyczny, chociaż to nie jest przestępstwo, więc uściśle, był i jest egocentrykiem, zajmował się tylko sobą, nie rozmawiał wogule z potomkiem, a po nocy chlał.
Wyczuwać się dało w powietrzu charakterystyczny chłód rodzinny, nienawiść, obojętność. Duży osobnik wykorzystywał także finansowo młodszego ukradł mu 5 baniek i potraktował to jako bezzwrotną pożyczkę, w ogule był głupi, trudno opisać takiego kogoś, ale był wystarczająco odrażającą osobą, że napawał młodszego odrazą, każdy widok jego powodował u niego odruch wymiotny, ten smród, pieprze, nieświeży oddech, obojętność, brak miłości napawała go nienawiścią do jego opiekuna. Dużo tu opowiadać. Przejźdźmy do przeżyć tego zwierzęcia i jego dalszego życia wśród innych człekokształtnych. Stał się chłodny dla ludzi, nie wyrażał emocji, po roku kiedy to zaczął być uczulony na serotoniny, nie miał jej wcale w mózgu, co oznaczało, że nie odczuwał W OGULE pozytywnych uczuć, zostały mu obrazy rozszarpanych ludzi, obdartych ze skóry, człowieka dławiącego się własną wątrobą, zwierząt człekokształtnych zniewolonych łańcuchami krzyczącymi o pomoc. Jego psychika, to była ziemia przesiąknięta płynem, który ma kolor czerwony, a nad tą ziemią ludzie w łanuchach, błagający o pomoc, tak właśnie rysowała się jego zniszczona, psychika, która już umarła i wydaje okrzyki bólu, po śmierci. Teraz ten osobnik non stop musi znosić uczucie takie jak chce się siku, chcesz się wypróżnić, tak samo z bólem psychicznym, jest non stop, cały czas uwiera, żadnego odpoczynku, w rodzinie się nie rozmawiało, nie okazywało uczuć, cierpienia, które uzbierał spowodowały opustoszenie psychiki ze wszystkiego co pozytywne. Teraz już wiedział, że nie warto ufać ludziom, od tamtego momentu miał ich w dupie, tak samo jak oni jego, teraz wiedział, że od ludzi może już się spodziewać tylko tego co spowoduje mu kolejną krzywdę, zostało mu wysłuchiwać, że jest zerem, znosić wrogość w powietrzu, więc zdecydował żyć sam, bo ludzie to "najniebezpieczniejsze zwierzęta", a dywizą życiową stał się cytat: "Chcesz być zjadanym, czy jedzącym?". Rysował stworzenia z ostrymi zębami, przestraszonymi, spirale. Tak się ten osobnik czuje, choć jest to opis bardzo pobieżny i bardzo, ale to bardzo ubogi w opisy cierpienia, tego co dzieje się w jego mózgu, bo napisać o tym możnaby i 20 stron, to przedstawia ogólny zarys postaci jednego z 6 miliardów.





