Witam na forum.
Pracuję wyłącznie na zmianie nocnej już od pół roku i niestety zmiany na dzień nie będzie. Problem polega na tym, że coraz bardziej "siada mi bateria". Jeszcze parę tygodni temu schodziłem z nocki i mając wolny dzień, potrafiłem skończyć rano pracę, nie spać jeszcze cały dzień i dawać radę. Tak samo gdy kończyło mi się wolne, potrafiłem wstać koło południa, nie spać cały dzień i iść na noc do pracy. Dziś nie potrafię już tak, nie starczy mi nawet 12 godzin snu (od 9 rano do 21 wieczór), w pracy w nocy wręcz żywcem umieram, niezależnie od godzin snu. Wszystko leci mi z rąk, usypiam na stojąco, ledwo wlokę się autobusem rano do domu. Nie pomaga mi już nawet 8 kaw + tabletki wspomagające (coś w stylu Red Bull) - tak czy siak umieram w pracy. Czy jest jakiś sposób by troszkę znów się "podładować"? Pytanie może głupie, gdyż ideałem byłoby zmienić pracę, ale w naszym kraju bez studiów można zakopać się metr pod ziemią. Nie jestem starszym człowiekiem, gdyż mam 23 lata, lecz pomimo tego - nie daję już rady. Planuję jakieś "wypoczynkowe" L4, jednak nie wiem co powiedzieć lekarzowi uczciwie, aby je dostać.




