Piszę w dziale schizofrenia, ponieważ podczas rozmowy z psychiatrą, stwierdziła, że mam objawy tej choroby, ale po wypełnieniu u niej kilku testów, brakło nam czasu żeby to sprawdzić i stwierdzić cokolwiek, więc dowiem się dopiero w marcu. Jeśli moglibyście mi wcześniej pomóc stwierdzić co mi jest, byłabym wdzięczna.
Więc wszystko zaczęło się w listopadzie. Na początku zaczęło się niewinnie, po prostu siedziałam i się bujałam, w lewo i prawo (co z resztą zostało mi do dzisiaj). Nie zwracałam na to uwagi, ze znajomymi śmialiśmy się, że to choroba sieroca. Później zaczęło robić się gorzej. Zaczęłam mieć omamy wzrokowe oraz słuchowe. Dwa razy widziałam jasną, niewyraźną postać, ale kiedy mrugnęłam ona znikała. Kilka razy pojawiły się słuchowe, na klatce usłyszałam wrzask mężczyzny, który brzmiał jakby ktoś lub coś robił mu krzywdę. Byłam wtedy ze znajomymi, i żaden z nich nic nie słyszał, a przyznam, że trudno byłoby tego nie usłyszeć. Potem już słyszałam niewinne rzeczy takie jak dźwięk jakiejś zabawki itp, ale tego też nikt oprócz mnie nie słyszał.
Pewnego wieczoru, nie mogłam zasnąć. Wtedy właśnie zobaczyłam po raz drugi tą postać, a rano kiedy miałam wychodzić do szkoły, panicznie bałam się wyjść z bloku, otworzyć szafę i tego typu naturalnych rzeczy. Cała spanikowana i po beczana ze strachu co ze mną jest poszłam do szkolnej pedagog, która wezwała moją mamę, i umówiła mnie do psychiatry.
Omamy minęły, a na wizytę czekałam ponad miesiąc. Co jakiś czas mam straszny spadek nastroju, nie mam ochoty z nikim rozmawiać, ani nic robić, tylko płacze. Po kilku dniach mija, Któryś miesiąc ciągle czuję lęk, który osiągną takiego poziomu, że się blokuje, ciężko oddycham, mam wrażenie, że ktoś za mną stoi. Ze strachu boję się odwrócić za siebie. I tak co dzień. Wieczorami nie potrafię skorzystać z łazienki, bo mam wrażenie, że mam trupa pod wanną. Jak potrzebuje skorzystać z toalety, i nikogo nie ma w pobliżu łazienki, to po prostu z niej nie korzystam, bo ze strachu nie potrafię. Zawsze przed użyciem sztućców, muszę je wytrzeć w bluzkę lub bluzę, inaczej brzydzę się z nich korzystać.
Czasem gadam sama do siebie, i nawet tego nie pamiętam, tylko ktoś mnie o tym uświadamia. A nawet uroiłam sobie w głowie przyjaciółkę, nazwałam ją i rozmawiam z nią w myślach, jak nie mogę zasnąć to cała się pocę, i chowam pod kołdrą, jak dziecko.Gdyby nie przepisana przez psychiatrę neospasmina, to nie wiem jak przeżywałabym noc. Przez lęk często gorączkuje.
Nie wiem czy mogłaby być to schizofrenia, ponieważ wszędzie piszę, że osoby z tą chorobą nie są jej świadome, a ja jak najbardziej jestem.
Strasznie ciężko mi żyć z tym lękiem. Dlatego proszę jak najszybciej o pomoc. I z góry dziękuję.




