ja mam 20 lat i wmawiają mi depresję. uważam że jestem zdrowy ale kiedyś sporo na temat chorób psychicznych czytałem i był okres że wydawało mi się że mogę mieć początki schizofrenii. nawet teraz mam silne poczucie obcości (czuję się jakbym był z innego wymiaru) i osamotnienia chociaż mam kochającą rodzinę i wiem że fizycznie nie jestem sam. rodzina nie rozumie tego co czuję. nie za bardzo im się podoba mój światopogląd (z chęcią wyłączył bym ten chory system, w którym się znajduję, nie obchodzi mnie los innych ani swój i to kiedy umrę itp.) szczególnie ojcu. jestem też od ponad 3 lat wegetarianem i z tego powodu także byłem przez jakiś czas negowany. mam jedną pasję jestem fanatykiem muzyki elektronicznej i experymentalnej. mógłbym jej słuchać na okrągło. pozwala mi się ona odstresować i zabiera mnie do innego świata chociaż z tym ostatnim nie mam zbyt wielkiego problemu. czasem odpływam gdzieś myślami i nie bardzo wiem co się wkoło dzieje. wyobrażam sobie wtedy różne dziwne sytuacje np. że znienawidzona sąsiadka coś do mnie pyskuje a ja ucinam jej łeb siekierą. to jest bardzo realistyczne ale wiem że dzieje się tylko w mojej psychice. to tylko niektóre objawy jakie u siebie zaobserwowałem kiedy zgłębiałem wiedzę na temat schizofrenii ale czy mam to naprawdę czy tylko sobie wmawiam to tego już nie wiem. proszę o komentarz.
Nie jestem lekarzem, wiec nie moge ci wystawic diagnozy ale czytajac to co napisales mialam wrazenie ze w 80% opisujesz mojego brata.Choruje on na schizofrenie od 4 lat.Zachowuje sie wlasnie tak jakby byl przekonany o tym ze nikt go nie rozumie.Calymi dniami potrafi siedziec w pokoju z pozaslanianymi zaslonami, patrzec w sufit i sluchac muzyki.Malo nastrojowej i pozytywnej dodam.Czasami,a w sumie to nawet czesto przelewa swoje mysli na papier, z tym ze pisze w sposob kompletnie dla mnie np niejasny, czasem nawet denerwujacy przez to ze niezrozumialy.No i najgorszew jego przypadku jest to ze nie uwaza sie za czlowieka chorego, a szczegolnie w trakcie epizodow chorobowych nie da sie z nim wytrzymac.3 razy byl w szpitalach, ale po wyjsciu z nich nie podejmowal dalszego leczenia.Ciezkosie z nim rozmawia, mieszka, zyje.I nie wiem co mozna zrobic...
nic nie można zrobić musisz się pogodzić z jego chorobą. podobnie uważa moja rodzina że bardzo trudno ze mną wytrzymać. szczególnie mocno moje zachowanie odbija się matce... jak byłem u lekarza rodzinnego w ośrodku i powiedziałem mu o moich dolegliwościach to mi powiedział że schizofreni na pewno nie mam bo by ją od razu rozpoznał ale z tego co wiem choroba ta może mieć powolny początek i dopiero za kilka lat jej objawy mogą być u mnie bardziej widoczne. a co do leków to na razie mi psychiatra Zoloft na depresję przepisał i nie wiadomo po co bo i tak go ani żadnego innego brać nie będę.
Własnie Ci lekarze od czego oni sa ku....zwa :( nie chca pomagac nie potrafia zdiagnolizowac itd. tez mam problem z bratem wiem jedno trzeba sie leczyc i to jak najszybciej szukac pomocy wszedzie.Pacjentx Ty jeszcze sobie uswiadamiasz,ze jest z Toba cos nie tak wiec chodz na terapie do psychologa wiem ,ze rozmowa duzo Ci tez pomoze.Sam piszesz ze mama Twoja cierpi i pewnie jeszcze wiele osob ale tego nie wiesz.Ja juz nie moge patrzec na swoja mame-cień kobiety sie stał ojciec tez ja z tych nerwoz zaczełam palic razem z chorym cierpi cała rodzina. życze powodzenia i szybkiego powrotu do"normalnosci"