Strona główna forum‹Twoje Zdrowie‹PsychiatraPsychiatria – dziedzina medycyny zajmująca się diagnostyką, profilaktyką i leczeniem chorób o charakterze psychicznym. W szczególności leczeniem nerwicy, depresji, schizofrenii, uzależnień, otępień. Psychiatria korzysta zarówno z nauk medycznych, z psychologii oraz nauk społecznych, leczenie odbywa się za pomocą zarówno farmakologii jak i psychoterapii.
Regulamin działu
Forum „Psychiatria” to miejsce przeznaczone nie tylko dla samych pacjentów poradni psychiatrycznych i ich rodzin, ale także wszystkich tych, którzy interesują się tematyką zdrowia psychicznego. Toczące się tu rozmowy z pewnością Cię zainteresują. Podyskutuj o depresji, fobii, otępieniu czy schizofrenii. Ważną dla nas tematyką są również zaburzenia nerwicowe. Czym one są i jak sobie z nimi radzić w codziennym życiu? Poszukaj odpowiedzi na pytania, które sobie zadajesz. Niewątpliwie może okazać się, iż miejsce to będzie dla Ciebie źródłem rzetelnych informacji, dającym okazję do wymiany doświadczeń. Doskonale zdajemy sobie sprawę, jak ważną rolę w życiu człowieka odgrywa jego psychika i samopoczucie. Z drugiej jednak strony wiele jej aspektów wciąż pozostaje jej tajemnicą. Być może właśnie tu dowiesz się czegoś więcej o chorobach natury psychicznej, sposobach ich leczenia a także miejscach, w których możesz szukać pomocy. Nie zwlekaj, przekonaj się o tym osobiście już teraz.
Piszę tutaj bo nie wiem co o sobie myśleć....Otoż zacznę od tego iż moj narzeczony kiedys mial sklonnosci do naduzywania alkocholu staralam sie mu pomoc i walczyc z tym na tyle ile potrafilam...Udało sie,teraz pije tylko okazyjnie,ale ze mna cos nie tak....Jestem strasznie przewrazliwiona,latwo wdaje sie w jakies awantury i nawet ostatnio,nie wiem dlaczego,uderzylam go :( Czym to jest spowodowane?czy moze tym,ze jego dawne zycie mnie wykonczylo?
tak mi sie tez wydaje, ze poprostu wszytskie sily pychiczne i fzyczne wladowalas w to by narzeczony sie bardziej nie rozpil. Moj tato pije wiem co to znaczy, wstyd zeby go ktos nie widzial tak pijanego, strach zeby mu sie cos nie stalo, kocham go a jednoczesnie nie rozumie dlaczego to robi, nie raz sie z nim klocila i mu to wypominala ale to choroba i moze na chwile zrozumie do czasu az ktos znow nie zaprosi go ana imieninowa wodke. a sama teraz jestem nerwowa. Tylko to chyba zalezy od czlowieka jaka kto am psychike. ja niegdys twarda teraz ciagle placze tez niewiem czemu ktos zna powod?? bo ja tez nie a jednak cos musialo na to wplynac. Tylko patrz tyle dalas sil i milosci by on przestal pic by ratowac wasz zwiazek ktory przez alkohol mogl sie rozpasc, a teraz sama zaczynasz to psuc bo przez te awantury on znow moze wrocic do picia. warto? czasem warto wyjsc na spacer,lub sie uryjsc w jezyk niz cos powiedziec., poklocic sie. Rozmawiajcie o tym - otworzcie sie przed soba.
Witam Was Asiak, Jaguana. Obawiam sie, ze nie macie odpowiedniej wiedzy, żeby zdać sobie sprawy, czym jest nałóg alkoholowy lub inny.Po byciu w związku z alkoholikiem( obojętnie z ojcem czy z facetem) jest sie TOTALNIE CHORYM.Twoje wybuchy złości Asiak )są reakcją na to, co musiałaś wcześniej przeżyć, na Twoją niewyrażaną na bieżąco złość do faceta Musisz zgłosić się po pomoc do terapeuty od spraw uzależnień( działają nieodpłatnie przy Mops-ach). NE DASZ SOBIE RADY SAMA a wiem o czym mówię gdyż sama latami zmagałam se z tam problemem.Dopiero gdy trafiłam ma grupę wsparcia coś się zaczęło zmieniać.Jaguano Ty też masz nieprzepracowane emocje z ojcem , więc masz ja w banku że bez pomocy terapeutycznej ( jeśli chodzi o współuzależnienia) nie założysz szczęśliwego związku.Zapraszam Was ( jeśli chcecie) na forum Uzależnienia .Piszę na wątku "Żeby nie pić trzeba mieć".Same ocenicie Waszą wiedzę na temat bycia w związkach alkoholowych i konsekwencje tego.Ja dziś jestem szczęśliwa , ale musiałam włożyć w to mnóstwo pracy żeby przepracować swoją " złą" przeszłość.Wasza " nerwica" ma ogromnie wiele wspólnego z Wasza przeszłością ii to nią trzeba się przede wszystkim zająć.Pozdrawiam..
co ty gadasz!!?? ze nic o tym nieiwem moj tato pije odkad pamietam wiec wez mi nie mow, wiem co to znaczy i jak sie zyje z taka osoba. a tate bardzo kocham i choc mu zacsem cos mowie to tylko dlatego ze mam taki charakter zawsze mowie wszystkim co mysle, do terapety RZADKO to jeszcze nie ejst tak "normalne" bo ile osob pije a ile sie przyznaje ze jest alkoholikiem a ile z nich chodzi na terapie?? dobrze ze dziewczyna mu pomogla ze ma taki wplyw na niego a nie osiagnela by tego jakby on nie chcial sie zmienic. A rtelacje z tata mam bardzo dobre jestem jego oczkiem w glowie a jest nas 5 , a zwiazek ZALOZYLAM I JESTEM SZCZESLIWA poniewaz mam kochanego meza .
Witajcie Asiak i Jaguano. Najpierw odpowiem Tobie Asiak, dlaczego tak się zachowujesz , przy pomocy fragmentu z książki "Doświadczenia z alkoholowego dzieciństwa - krzywdy". Jedna z bohaterek tej książeczki, która uczestniczyła w grupie wsparcia dla DOROSŁYCH DZIECI ALKOHOLIKÓW tak opowiadała : w dzieciństwie byłam katowana przez ojca bez powodu.Teraz sama bije swojego syna , choć BARDZO TEGO NIE CHCĘ. Ale , gdy on sprzeciwi mi sie lub zrobi coś złego , PO PROSTU NIE PANUJĘ NAD SOBĄ. Sama nie wiem jak to sie dzieje: krzyczę, wyzywam, bije, szaleje z nienawiści.Potem mam wyrzuty sumienia , chciałabym przepraszać syna na kolanach ". Niektórym osobom z rodzin dysfunkcyjnych udawało sie powstrzymać zachowania agresywne nienawiść pojawiała się u nich w myślach : "Bardzo kocham swoją córkę.Wychowuję ją sama całym dniami z nią przebywam.Nigdy jej nie uderzyłam . Jednak czasami czuję, ze jej nienawidzę. Myślę wtedy ze byłoby lepiej, żeby umarła. Sądzę, ze jestem złą matka tak naprawdę to ja nie powinnam żyć".( PONIEWAŻ NIE ROZŁADOWAŁA, NIE PRZEPRACOWAŁA SWOJEJ NIENAWIŚCI DO OJCA-kata, ta nienawiść obróciła sie przeciwko dziecku, bo gdzieś musiała znaleźć ujście) Tłumione UCZUCIA ZŁOŚCI, NIENAWIŚCI ( ASIAK JAGUANO) choć nie są nieraz okazywane , prowadza do poczucia winy w konsekwencji do myśli i zachowań autoagresywnych. Ty , Asiak , podczas gdy Twój partner pił , nagromadziłaś w sobie tyle złości gniewu, których dotąd nie odreagowałaś , dlatego wychodzą teraz, kiedy Twój partner ograniczył picie ( pije " tylko okazyjnie"). Powiem Ci jedno : BEZ FACHOWEJ POMOCY SPECJALISTY OD SPRAW UZALEŻNIEŃ nie poradzisz sobie.Wiem , co mówię.W związku z alkoholikiem przeżyłam ponad 30 lat ( a więc Jaguano więcej niż Ty i wiem o czym piszę).Ponad pięć lat temu zaczęłam uczestniczyć w zajęciach grupy wsparcia dla kobiet z rodzin przemocy, gdzie nauczono mnie właściwych zachowań wobec alkoholika.Przeczytałam przez ten czas sporo książek na ten temat, dziek temu przestałam być ofiarą mojego partnera. W chwili obecnej uczestniczę nadal w grupie wsparcia, ale jako osoba dzieląca sie swoim doświadczeniem z innymi osobami, które zaczynają swoja terapie.Dlatego założyłam swój wątek na forum " Uzależnień", żeby podzielić się wiedza , którą mam z kobietami, które dopiero uczą się o nałogach partnerów, rodziców lub dzieci. Twoja rada, Jaguwano dla Asiak, żeby gryzła się w język lub wyciągała partnera na spacer zamiast się awanturować, w przypadku Asiak, nie zda egzaminu.Jeśli jej partner nadal pije ( nie ma znaczenia, ŻE TYLKO OKAZYJNIE), będzie budziło w niej gniew, którego Asiak nie umie rozładowywać inaczej, jak przez złość.Właśnie na terapii uczą osoby współuzależnione " zdrowego" wyrażania gniewu, ale przede wszystkim szacunku dla siebie samych i " zdrowego" postępowania wobec alkoholików. Tak przy okazj , powiem, ze mam przyjaciółkę, która gdy widziała, że facet zalecający se do niej lubi alkohol, natychmiast kończyła z nim znajomość.Ja taka mądra nie byłam. Ty, Jaguano piszesz, że zdarza Ci sie płakać bez powodu.Jeśli nadal kochasz ojca, to czujesz do niego żal , który wyraża sie w smutku, w płaczu . To jest Twój sposób odreagowywana uczuć , które masz wobec ojca. Twój ojciec ( z tego, co piszesz jest alkoholikiem i bez terapii pić nie przestanie. Nie będąc motywowany przez rodzinę do leczenia, zniszczy siebie i Was. Ale macie prawo postąpić jak chcecie i chronić jego " prawo do picia" , kosztem Waszym Waszego spokoju. Twoja przeszłość nie pozwoli Ci być szczęśliwą, dopóki jej nie przepracujesz, nie uzdrowisz. Dlatego napisałam, że nie ułożysz sobie szczęśliwego życia , bo to, czego doświadczyłaś w domu pójdzie za Tobą wszędzie i w momencie, gdy będziesz słabsza, zaatakuje Cię ( np. przy pomocy nerwicy lekowej) Przytoczę Ci fragment historii córki alkoholika , która opowiada o swoich kontaktach z mężczyznami.: gdy byłam nastolatką postanowiłam, ze nigdy sie nie zakocham.Dość się napatrzyłam, jak ojciec traktował matkę.Ona o niego zabiegała a on nigdy nie okazywał miłości ani jej ani mnie.Po prostu mnie nie chciał a nią pomiatał ( wolał wódkę ). Nauczyłam się, że im bardziej będę kochała jakiegoś mężczyznę, tym bardziej mnie on wykorzysta.Nigdy na żadnym mężczyźnie mi nie zależało.Gdy tylko poczułam ze ktoś staje mi się bardziej bliski , od razu zrywałam znajomość.Postanowiłam ze nigdy nie pozwolę, żeby mnie jakiś mężczyzna porzucił9 tak jak w końcu ojciec ).Zawsze zdążę zauważyć kiedy zaczyna se mna nudzić i pierwsza odchodzę". W tej książeczce jest więcej historii dzieci alkoholików które NIGDY NIE UŁOŻYŁY SOBIE SZCZĘŚLIWEGO ŻYCIA gdyż nałóg rodzica zatruł im dzieciństwo.Dopiero, gdy przeszły terapię, uwolniły się od swej " złej" przeszłości. .Dlatego też Ci doradzam terapię w DDA( dorosłe dzieci alkoholików). Na początek radziłabym Wam obu poczytać posty na watkach o uzależnieniach, czy w googlach na innych forach.Musicie wiedzieć z jakim przeciwnikiem macie do czynienia.Pozdrawiam.
ale sluchaj skoro tak go kochala ze oduczyla go nagminnego upijania sie to chyab dobrze nie, a jak beda siedziec w domu i nic nie robic to sprzyja klotniom.dlatego doradzalam spacery i rozmowy by zajac wolny czas, wspolnie.na zewnatrz. przeciez sie pogodzila i juz jej tak nie przeszkadza ze pije okazjonalnie? przynajmniej nie napisala ze ja to wkurza ze nadal pije. ( pojecie okazjonalne to za ogolne i kazdy rozumie je jak mu sie podoba - ile tych okazji jest przeciez nie wiemy). Placz bez powodu to calkiem inna sprawa nie zwiazana z moim tata. Z tata juz nie mieszkam jak go teraz widze to czesciej jest trzezwy (bo choruje - mzoe przez picie ale to jzu inna sprawa juz ma swoj wiek i swoje przepil - a tamten przestal tak pic wiec to 2 rozne przypadki)pogubilas sie i polaczylas 2 rozne sprawy. Z taty jestem dumna, bardzo nam pomaga, nigdy nas nie bil i nie awanturowal sie..jest spokojny. Zal minal jak doroslam i ulozylam sobie swoje zycie.Alkoholika sie nie da wyleczyc jesli sam tego nie bedzie chcial. Mam 4 rodzenstwa i kazdy jest szczesliwy wyksztalcony ma juz swoje rodziny i swoje dzieci.
Dziekuję Wam obu za odpowiedzi,myslalam,ze moj problem jest banalny,a jednak ktos odwazyl sie odpisac,ja juz nie potrafie sobie z tym radzić :( Własnie chodzi o to,ze moj partner nawet jak wypija okazjonalnie to ja bardzo sie denerwuje,wybucham placzem kiedy sie klocimy o to,czesto posuwam sie do czynow agresywnych,nie potrafie wytlumaczyc tej agresji...
Dodam jeszcze,ze za kazdym razem kiedy widze go z piwem to odrazu wpadam we wscieklosc...nawet jezeli tlumaczy mi,ze to tylko jedno i nic mu po tym nie bedzie
w takim razie pokaz mu ze moze cie stracic, jest bowiem przekonany ze jesli wypije to ty i tak z nim bedziesz a to z milosci lub przyzwyczajenia, ja bym mu wprost powiedziala ze jesli nadal bedzie pil to ty od niego odejdziesz. Podobnie bylo ze mna ( tylko chodzilo o troszke inna sytuacje ale opisze) ciagle sie obrazalam klocilam ale wiedzialam ze maz przyjdzie zawsze i mnie przeprosi i przytuli ( nawet z mojej winy) i wykorzystywalam to bo wiedzialam ze co nei zrobie on i tak ze mna bedzie ale do czasu i jak swoje pokazal to ja zobaczylam ze juz tak dluzej nie moge sie zachowywac bo go moge stracic. Niech twoj narzeczony tez bedzie mial tego swiadomosc. Ze tego kwiatu to pol swiatu i ze to on powinnien sie starac a nie ty. lepiej teraz zerwac niz pozniej sie meczyc cale zycie z pijakiem prawda?
Dziekuje Jaguano :) Wczoraj zerwalam z "narzeczonym".Gdyby mu naprawde zalezalo to by nie pil,a wczoraj znow sie upil...tyle razy juz mu mowilam,ze zmarnuje sobie przez to zycie,jednak to jest silniejsze od niego,powinien sie leczyc,lecz jezeli sam nie zdecyduje sie na terapie to zadna sila nie zdola do przekonac.ciezko bedzie na poczatku,ale masz racje Jaguano "tego kwiatu pol swiatu".Pozdrawiam i powodzenia :)
ciesze sie ze pomoglam , mam nadzieje ze czegos sie nauczylas w tym zwiazku i nie bedziesz niczego zalowac o czym przekonasz sie gdy poznasz lepsza , bardziej odpowiednia dla ciebie osobe.