Dzień dobry. Mam 28 lat. Planujemy z mężem powiększenie rodziny, jednak w moim wypadku nie jest to takie proste. W młodzieńczym wieku (13-16 lat) cierpiałam na nowotwór rdzenia kręgowego (glejak, potem oponiak), w efekcie - dwie operacje, chemioterapia, radioterapia. Niestety ubocznym skutkiem ww. leczenia są dokuczające mi aktualnie dolegliwości neurologiczne - zespół ogona końskiego, opadająca stopa (niewładna, z ograniczeniem czucia, minimalne przewodnictwo) oraz to, co wydaje mi się w tym kontekście najgorsze, czyli trudności w załatwieniu potrzeb fizjologicznych, tj. oddawanie moczu i stolca przy wspomaganiu parciem (odbyt też jest lekko porażony). Mój pęcherz właściwie generalnie robi ze mną, co sam chce. Czasem po prostu puszcza...a czasem trudno mi oddać mocz.
Zdaję sobie sprawę, że w ciąży mój kręgosłup będzie miał ciężki orzech do zgryzienia, natomiast bardzo proszę o odpowiedź, czy parcie podczas załatwiania potrzeb fizjologicznych może być niebezpieczne dla płodu? Ewentualnie jak temu zaradzić? Martwię się też, czy ciąża nie zrujnuje mojego organizmu do reszty. Mój obecny ginekolog jakoś średnio ma na mnie pomysł. Jedyne, czego jest pewien, to cc po osiągnięciu cech dojrzałości płodu. Jeżeli oczywiście szczęśliwie dotrwam do tego momentu. Neurolog także nie wypowiada się do momentu zajścia w ciążę, utrzymując, że trudno powiedzieć czego możemy się spodziewać. Wyniki kontrolne rezonansu ok...tzn straszny bałagan w kręgosłupie (zdjęte cztery łuki, zrosty), ale to u mnie norma od lat. Wiem, że to jedynie poradnia internetowa, jednak bardzo proszę o opinię.
Z góry dziękuję za odpowiedź.




