Witajcie !
Wczorajszy dzień był bardzo ciężki. Niemogłam się doczekać wizyty u ginekologa, tak bardzo chciałam wiedzieć czy naprawdę jestem w ciąży, chociaz wyniki beta hcg miały ładny przyrost i własciiwe mówiły same za siebie. No ale.. W pracy zaczełam plamić, lekki ból prawego jajnika i banika ogromna. Wkoncu doczekałam sie swojej wizyty, z duszą na ramieniu mówię wszystko ginowi, i po badaniu dowiaduje sie że ciąży niema nigdzie, żę gdybym nie zrobiła bety to lekarz nie przypuszczał by wogóle ciąży i nie musiał jej szukać. Zgłupiałam do reszty, pytam czy możliwe żeby hcg było jakimś fałszyym wynikiem, nie wspominając o 3 domowych testach. Nie wiem -usłyszałam, kazano mi przyjśc we wtorek na oddział,chyba żeby plamienia się nasiliły to wcześniej. Wyszłam z gabinetu jeszcze bardziej głupia niż byłam, opowiadam mężowi a on na to że trzeba skonsultować z innym lekarzem. Poszliśmy, okazało sie że jednak jestem w ciąży, wczesnej, dlatego nie widać jej na usg, może to być również ciąża pozamaciczna, aplamienia mogą być objawem zbliżającego się poronienia - ale nie muszą. Dostałam luteine 4xdziennie, nospe witaminy i dużo ciepłych słów. Co ma być to będzie





