Witam.
Mam 7,5 letnią córkę. Odkąd kilka lat temu zaczęła stykać się z większymi grupami dzieci (przedszkole) rozpoczęło sie pasmo chorób. początkowo był dramat - wieczne zapalenia gardła, czasem anginy. I antybiotyk raz na miesiąc. Teraz jest już dużo lepiej w tym sensie, ze infekcje sa lżejsze (przy czym raczej jest to gęsty katar niż gardło) i rzadsze, Kasia chodzi do szkoły bez przerwy średnio przez 3-4 tyg. Więc mogłabym się cieszyć, gdyby nie to, że:
a) te infekcje trwają dość długo, np ostatni katar zaczął się 10 dni temu; tylko pierwszego dnia był gęsty i zatykający, potem łatwo się wydmuchiwało, ale niestety nadal coś jeszcze jest,
b) mam wrażenie, że infekcje nie wyleczają się do końca, tylko są uśpione w organizmie Kasi i czekają na okazję. A to dlatego, że w okresach "zdrowych" raz na jakiś czas pojawia się mówienie przez nos, albo odchrząkiwanie, itp. Tak jakby wiecznie zalegała gdzieś wydzielina. Nie jestem pewna co wtedy robić, stosuję wodę morską, euforbium w sprayu, sinupret, engystol (nie wszystko na raz oczywiście). Jednak boję się że w gruncie rzeczy mogę tym błądzeniem po omacku bardziej zaszkodzić niż pomóc.
Laryngolog (chyba dobry, zewsząd super opinie) wykluczył 3 migdał. W październiku 2009 był wymaz z gardła, wyszedł gronkowiec MSSA i candida albicans. Po leczeniu nystatyną i albicansanem Kasia dostała autoszczepionkę, antybiotyku na gronkowca nie było. Wcześniej dostała Polyvaccynum mitte, jedną serię, która skończyłam podawać w maju 2009. Obecnie podaję jej Ecomer, od czasu do czasu czosnek dla dzieci i Centrum junior.
Mam wrażenie, że do tej pory moje działania w celu uodpornienia Kasi sa chaotyczne, co wynika z braku jednego lekarza, do którego miałabym pełne zaufanie w tej sprawie.
Peter, jestem pod wrażeniem Pana kompetencji i myślę, ze właśnie znalazłam takiego lekarza :). Korzystałam już z Pana rad, ale tylko okazjonalnie. Teraz chciałabym prosić o jakiś plan działania - leki, badania etc. Bardzo bym chciała, żeby Kasia wreszcie była całkowicie i w 100% zdrowa, bo takie wieczne przyglądanie się kiedy sie coś wylęgnie utrudnia życie, w tym jej funkcjonowanie w szkole, systematyczne chodzenie na basen, łyżwy i inne przyjemności :). I na pewno negatywny wpływ na jej organizm.
Peter, wiem, ze moje problemy w porównaniu z innymi na tym forum są żadne, ale dla mnie istotne. Dlatego bardzo proszę o odpowiedź.
Serdecznie pozdrawiam i przepraszam za przydługi wywód
Basia, mama Kasi




