Witam. Mam 18 lat. Jestem z moim partnerem od ponad półtora roku. Mimo młodego wieku mamy dużo za sobą... Pomyślicie pewnie.. jak może osiemnastoletnia dziewczyna mówić o związku.. miłości i w ogóle...
Chodzimy do jednej klasy. Na początku nie traktowałam tego związku poważnie, stąd moje zdrady... Nie byłam nauczona miłości... szczerości i traktowania ludzi poważnie.. Zachowywałam się tak jakby ludzie byli moimi zabawkami.. Grali tak jak ja im zagram. Mój chłopak wybaczył mi zdrady.. i zawsze był wobec mnie feir.. nigdy nic nie zrobił. nie mścił się. był i jest wierny i kochany. Ja w końcu zrozumiałam czego tak naprawdę pragnę, co jest dla mnie najważniejsze i zostałam nauczona przez mojego chłopaka miłości. Przestałam go głupio okłamywać.. tym bardziej zdradzać.
Moim największym problemem jest zazdrość. Boję się, że mnie skrzywdzi. oszuka. nie będe pisała o swoich różnych problemach. ale bylo ich dużo.. i dały one ogromne skutki na mnie i na mojej psychice. jestem bardziej wrażliwsza. i najmniejsze błachostki sprawiają mi przykrość, ból..
sądziłam, że on jest zawsze wobec mnie szczery, że nie kłamie i zawsze mówi prawde.. teraz już nie wiem... ostatnio kiedy mieliśmy problemy w związku, poznał dziewczynę przez internet.. pisali.. wymienili się tel.. zdjęciami... dzwonili do siebie, pisali. Rzecz jasna nie podobało mi się to ale postanowiłam nie być chorobliwie zazdrosną i się nie czepiać.. jednak po jakimś czasie nie wytrzymałam. dowiedziałam się że ona do niego kręci, uważa go za swój ideał.. on niby do niej nie... powiedziałam że mi się to nie podoba i żeby zerwał z nią kontakt. mówił że nie mam o co się bać bo ona nawet nie mieszka w warszawie itp...stwierdził że już z nią nie utrzymuje kontaktu bo jest strasznie upierdliwa i w ogóle. ale utrzymywał. wyjechałam na wakacje... poprosiłam go żeby mi mówił jak gdzieś wychodzi i z kim. mówił że siedział cały czas w domu... powiedział tylko że raz wyszedł z przyjaciółką... gdy wróciłam znowu się pokłóciliśmy o tamtą dziewczynę z internetu i w ogóle... ale później się spotkaliśmy i było już w miarę ok... zachowywał się normalnie, myślałam że sobie wszystko wyjaśniliśmy... gdy wróciłam do domu pisałam z nim znowu o niej bo coś mi nie dawało spokoju.. napisał mi smsa że jakieś dwa tyg temu gdy byłam na wakacjach to spotkał się z tą laską z neta !!! wiecie jak się wkurzyłam !! dobra, ok, może jakoś bym to przebolała gdybym o tym wiedziała od początku a nie że za plecami. chociaż znając siebie nie pozwoliłabym się jemu z nią spotkać !! spędził z nią 4 godz ! i tłumaczył że spotkał się z nią tylko dlatego żeby dała mu spokój ! eh... mówił że bardzo żałuje bo była obrzydliwie brzydka i nudna... ale i tak mnie to wkurza... cały czas myślę... a jeśli jeszcze mnie okłamuje... jeśli wcześniej okłamywał...
eh.. to już mnie denerwuje i męczy. Moje domysły.. Moje chore myśli.






