Witam, przez ostatnie 1,5 roku sporo przytyłem siedząc w domu, przybyło mi dużo tłuszczu na brzuchu i poszedł też w "cycki" nie będę używał określenia piersi - (ma kobieta) proszę mi wybaczyć.
No więc, wszystko przez brak aktywnosci fizycznej i ciągłe siedzenie przy biurku, jedzenie i picie.
Zamierzam biegać dystans 10km 2-3x w tygodniu, jestem upartym człowiekiem i wiem, że zrobie to, ale bez Waszej rady bedzie mi ciężko, motywacją jest kobieta na finiszu;), pierwsze pytanie kieruję o to, ze po okreslonym x dystansie złapie mnie kolka, a ślina zrobi się gęsta co powinienem robic w takim wypadku, czy biegać z małą butelką wody i robić krótkie przerwy, jesli tak to ilu czasowe i jak dużo pic tej wody ? To są moje aspekty jakie stwierdziłem, oczywiscie dojdzie również ból mięśni który będzie doskwierał na tak długim jak dla mnie dystansie którego za nic nie pokonałbym bez przewy, czy lepiej biec, zatrzymac sie odpoczywac i dalej biec, czy biec, isc,biec isc ?
Nie stosuje żadnej diety, ale pije dużo wody niegazowanej w domu wystrzegam sie wszelkiej "majonej" wody. Oczywiscie czuje, że jem wiecej niż przed tym kiedy nie miałem brzucha i cycek.
Poradźcie mi coś proszę, z aerobów mogę wybrać rower(lato) i bieganie, basen odpada - cycki to chyba nawet juz lipomastia...




