Witam sedecznie. Przeczytałam całe forum dot. laryngologii, ale nie znalazłam sposobu na wyleczenie mojej dolegliwości. Otóż od kilku lat mam problem, który zatruwa mi życie, a mianowicie z jednej dziurki nosa wydobywa się okropny zapach przypominający zgniłe jajo lub bardziej dosłownie zapach "kupy".
Pomimo wielokrotnego leczenia antybiotykami róznej maści i kropli donosowych nie mogę pozbyć się tego problemu. Dbam bardzo o higienę i często robię płukanie nosa najróżniejszymi medykamentami, a mianowicie- solą fizjologiczną, rozcieńczonym propolisem, naewt próbowałam wodą w kilkoma kroplami olejów eterycznych (herbacianym i lawendowym). Ponadto stosowałam sulfarinol, euphorbium, sterimar, a nawet maść clotrimazolum , bo pomyslłam że to mogą być grzyby.Mój wysiłek jak dotąd poszedł na marne.
Zaczęłam więc walczyć w inny sposób, a mianowicie postanowiłam podnieść swoją odporność. W sierpniu zastosowałam szczepionkę donosową IRS-19, jednak nie było żadnego efektu. Postanowiłam więć odczekać jakis czas i ponowną kurację przeprowadziłam pod koniec września. Przyznam że pod 7 dniach zauważyłam że z nosa wydziela mi się mniej śluzu i zapach też się zmniejszył. Szczepionkę stosowałam 3 razy dziennie przez 3 tygodnie. Nistety po skończeniu kuracji zapach znowu powrócił. Najgorsze dla mnie jest to, że ten zakażony śluz spływa mi w ciągu dnia go gardła i powoduje, że mam też okropny oddech. Wiem, że w nosogardle siedzi jakaś bakteria, której nie mogę wybić. * Moje problemy zaczęły się po operacji przegrody nosowej w 1999r. Od tego momentu śmierdzi mi z nosa. Podejrzewam, że w czasie zabiegu została wszczepiona jakaś bakteria.* Chciałam jeszcze dodać, że od wcześnego dzieciństwa do praktycznie 18 roku życia bardzo często chorowałam - przeważnie na anginy i zapalenie zatok. Miałam już kilka zabiegów, a mianowicie wspomnianą korektę przegrody nosowej w 1999r., ponieważ nie mogłam wyleczyć ciągłych zapaleń zatok. W zeszłym roku przeszłam operację usunięcia polipa z lewej zatoki szczękowej, natępnym zabiegiem było usunięcie mogdałów, bo wydobywała się z nich ogromna ilość śmierdzącej ropy.
Po tych wszystkich zabiegach mój stan się znacznie poprawił i przestałam chorować na anginy i zapalenia zatok, ale dalej nie mogę sobie poradzić z tym "zapachem".* 2 miesiące temu zrobiłam wymaz tej ściekającej wydzieliny i otrzymałam wynik: streptococus pyogenes - nie wyhodowno. Podejrzewam więc, że siedzi we mnie paciorkowiec, tylko się nie uakktywnia. Niestety przez ten odór z nosa czuję się upokorzona, bo wiem, że jak ktoś się do mnie zbliży to to czuje. Jestem już załamana. ***Peter mam nadzieję, że mi pomożesz???? ***
Czytając te wszystkie posty pomyślałam, że mogłabym spróbować tej POLIVACCYNY wg schematu A oraz dodatkowo łykać przez 5 dni ROVAMYCINE, bo czytałam że dobrze działa na paciorkowce. Czy taka terapia może mi jakoś pomóc? Chciałabym się jeszcze dowiedzieć czy w składzie POLIVACCYNY jest streptococcus pyogenes, bo szukając w internecie natknęłam się na 2 rózne źródła i w jednym była ta bakteria podana w składzie a w innym opisie juz nie znalazłam tego paciorkowca. Za odpowiedź będę wdzięczna. Pozdrawiam.



