Hej pewnie tematy podobne były, ale postanowiłam napisać. Może ktoś z was mi pomoże. Jestem nastolatką, chodzę do szkoły, kocham sport. Uczęszczam na treningi Karate. Chodzę już dobre 9 lat. Na początku mojej sportowej kariery szło mi świetnie i tak było do końca podstawówki. Znaczy osiągnięcia nadal przybywają, ale już mnie tak nie cieszą. W podstawówce cieszyłam się z tego, byłam pewna siebie i w ogóle. Na początku gimnazjum nawet nie było gorzej. Lecz potem nastąpił okres buntu. Zamieniłam się w tak zwane EMO. I tak było do końca pierwszej klasy. Ludzie, którzy mnie nie znali odbierali mnie od razu ponuro, ale przyjaciele nie. Zawsze wypowiadali się na mój temat czule. Wakacje spędziłam na obozie sportowym, gdzie poznałam moją nową przyjaciółkę. Jest ode mnie starsza o ok. 7 lat. Rozmawiałam z nią jak z siostrą. Pomagała mi w trudnych sytuacjach i zauważyłam, że zaczęłam się cieszyć z życia. W drugiej klasie tak do stycznia było świetnie. W lutym zaczęłam chodzić na Karate do innego trenera. Na tych treningach tylko się bijemy i ja wiem, że nie idzie mi to najlepiej. Pokłóciłam się z przyjaciółkami i postanowiłam zamknąć rozdział, w którym one występują. Byłam sama. Znów obóz i rozmowy z przyjaciółką. Obecnie jestem w klasie trzeciej. Na początku roku pogodziłam się z jedną kumpelą i do tej pory jest miło. Ona się "przyjaźni" z pozostałymi i dzięki niej wiem czy mnie obgadują. Mam nie raz ochotę podejść i strzelić im przez głowę. W szkole od początku najbardziej lubiłam w-f. Chociaż w trzeciej klasie się to zmieniło. Czy na w-f czy na treningu jak mam wykonać jakieś ćwiczenie to ja od razu wiem, że mi nie wyjdzie i nie próbuję. A jak jakieś wykonuję i sądzę, że jest dobrze to trener mówi, że jest coś nie tak. W szkole mam dwie zaufane nauczycielki, z którymi można na luzie pogadać. Jedną jest pani od w-f, a druga to pani od plastyki. Nie wiem czemu, ale nabrałam takie zaufanie do tej drugiej pani, że na przerwach zamiast z koleżankami wolę przebywać z nią. Wszyscy uważają mnie za zdolną, śmiałą dziewczynę, ale nie wiedzą jaka jestem... Czasem trudno słuchać komplementów, kiedy wiemy, że są one nieprawdziwe. Chciałabym wzmocnić moją wiarę. Nie wiem czemu teraz mam taki problem z tym sportem. Jestem aktywną dziewczyną, której brak wiary w siebie, nie umie opanować złości i prosi o pomoc. Nie piszcie mi, że nie umiem znaleźć pozytywnych cech, bo wiem, że mam takie, ale żeby do nich się przyznać wolę najpierw zmienić te negatywne. Mam nadzieję, że jakoś pomożecie. Przepraszam za wszelkie błędy, bądź źle złożone zdania, ale piszę w stresie.
Ja każdemu, szczególnie osobom z osłabnięciem wiary polecam lekturę "Sekret" R. Byrne - książeczka psychologiczna. Mnie dodała pewności siebie i pozwoliła lepiej patrzeć na świat (np Empik, Real 29 zł). Może Ty też skorzystasz:)