Nie wiem dokładnie jak to nazwać krotko. Ale strasznie mi zle czasem, brak mi przyjaciela, któremu mozna wszytko pwoeidziec i ufac w 100% Glupio sie czuje jak gadam o problemach ludziom poznanym na necie, albo nawet w realu, mam wrazenie ze nei maja ochoty tego sluchac, mylne czy nie czuje sie z tym strasznie.
Jestem nieśmiała, wiele rzeczyu mnie stresuje, jakkikolwiek tel do urzedu, czasem nawet do znajomych, nie ma mowy o samotnym wyjsciu do kina, baru, przeciez ludzie sami nei chodza.
Ciezko mi opisac wszystko co chce, czasme tak mam ze chce cos waznego powiedziec a nie umiem ubrac w odpowiednie slowa, wstyd? nie wiem juz czy to to. Ale czuje sie zle i nei wiem jak sobei z tym poradzic. Nie pojde do zadnego specjalisty i to nei dlatego ze nie chec ale sie nei przelamie, na sama mysl cos mnie sciska w zaladku, tel zaufania? podobnie.
Ktos podal w innym temacie linka do filmiki ma ktorym pokazuja jak sie pozbywac stresu, nei weim czy zadziala ale bede probowac, moze ktos zna jesczze inne? albo ksiazki jakies? Mam juz dosc takiej sytuacji, chciałabym poznac wiecej lduzi, byc bardzioej otwarta, macie jakas recepte na to?
Prosze o pomoc
Ps. mam 20 lat




