Witam.
Jestem tutaj nowy. Na wstępie chce zaznaczyć, że nigdy wcześniej nie miałem jakichkolwiek problemów zdrowotnych.
Mam 19 lat. Jestem osobą wysportowaną, dużo ćwiczę. Od kilku lat trenuję brekdance. Naprawdę jestem dobry w tym co robię, a sport i wysiłek fizyczny to nieodłączny element mojego życia.
Jednak od dość dłuższego czasu borykam się z dziwną dolegliwością, a mianowicie nietypowym bólem w okolicach lędźwi.
Jest to coś w rodzaju skurczu, napięcia [nawet nie wiem za bardzo jak to opisać], którego ból odczuwam z prawej strony lędźwi.
Po konsultacjach z lekarzem, w sumie niczego się nie dowiedziałem. Skierowano mnie na zdjęcie rentgenowskie, ale ono też nic nie wykazało, poza jakimś drobnym zwyrodnieniem, czy jakoś tak... które po prostu jest i większość społeczeństwa go ma.
Powiem tak, nie tyle mnie to boli co odczuwam cholerny dyskomfort w codziennym życiu. Jakby było mało, to budzę się z tym "mrowieniem, uściskiem" prawie codziennie, z tym że przeważnie boli mnie to tak, że tylko to czuję. Ale czasami jest tak, że nagły, gwałtowny ruch, powoduje ból jakby mnie ktoś podłączył do jakiegoś urządzenia elektrycznego. Dzisiaj np. bardzo gwałtownie kaszlnąłem (małe przeziębienie) i naprawdę ciężko było mi obmyć rano twarz, bo nie umiałem ustać w pół pochylonej pozycji nad umywalką.
Jest to dla mnie bardzo dziwne, bo dużo czytałem już na temat rwy kulszowej, korzonków dyskopatii itp. ale żaden opis jakby nie pasuje do moich objawów. Dziwne dla mnie jest to, że to w sumie "boli i nie boli".
Mama i ojciec [który ma problemy z kręgosłupem, po wypadku] definitywnie odrzucają, że odczuwam ból w okolicach lędźwi z powodu kręgosłupa, gdyż gdybym miał z nim problemy nie wykonałbym żadnej z ewolucji w breakdance'ie, które wykonuje.
Aktywnie ćwiczę. Moja postawa i budowa ciał nie sugeruje jakiś problemów [chodzi mi tutaj o to, że nie jestem wątły w sensie, że się przeciążam, albo źle dobieram ćwiczenia, trenuje pod nadzorem.]
Rozpisałem się, ale muszę. Druga sprawa to... to, iż moi rodzice uważają, że jestem dość nerwową osobą, za dużo się stresuję i często tworzę problemy nad wyraz wielkie, aniżeli są naprawdę. Tu się przyznam i przyznaję im rację ;]
Ale czy możliwe jest by stres i nerwica tworzył tak dyskomfortowe bóle jakie odczuwam. Dzisiaj się zawziąłem i powiedziałem sobie, że dość tej nie wiedzy, bo sam siebie wykończę. Moje działania kieruję w stronę wykonania rezonansu magnetycznego.
Proszę Was o pomoc. Może nie jest odosobniony z tą dolegliwością. Co to jest? Mam już tego dosyć.
PS- Zapomniałem dodać, bo jest to ważne przy bólach pleców, korzonków itp. bynajmniej tak diagnozują lekarze. Nie odczuwam żadnych bólów w nogach, ani udach!



