Witam.
Od 2 miesięcy boli mnie staw nadgarstkowy w lewej ręce. Nie było urazu, może nadwyrężyłem czy coś, ale wątpię. Odbyłem fizykoterapię (zabieg nazywał się Terapuls), dziesięć takich zabiegów, dodatkowo fastum i 6 dni na noc robiłem okład z altacetu. To wszystko niby łagodziło ten ból, jednak fizykoterapia, fastum się skończyły, a staw dalej boli. Poszedłem więc znów do chirurga, który stwierdził, że chirurg nie jest od bólu stawów (jakoś wcześniej mnie przyjął i dał na to wszystko skierowanie), odesłał mnie do lekarki rodzinnej, by dała mi skierowanie na badanie krwi oraz do reumatologa lub ortopedy. Pójdę więc dziś do niej. Miałem robione RTG (chirurg mówi, że nic złego w nim nie widać), oraz USG które także nic nie wykazało. Dodam, że w prawej ręce mam niestabilność stawu nadgarstkowego, ale to po urazie.
Są jakieś metody SZYBKIEGO WYLECZENIA bólu stawu, bym mógł w pełni używać tej ręki, by nie bolała i bym mógł grać? (jestem gitarzystą), jakieś zastrzyki w staw czy coś? Do ortopedy chyba pójdę prywatnie, bo zapewne terminy będą za 2 miesiące.
Byłbym wdzięczny za pomoc




