Ukapuka skoro masz dobry kontakt z chłopakiem to nie rozumiem czemu z niego rezygnujesz? Ciężko jest ocenić Twój związek po kilku zdaniach. Jak napisałaś, że oświadczył Ci o zbliżających się wakacjach i ew. "romansie" wakacyjnym z inną to mnie szlak trafił. jak mógł Ci powiedzieć coś takiego po tym wszystkim. Ale teraz jak zbieram to wszystko do kupy to wydaje mi się, że on też traci siły do tego wszystkiego. Jego rodzina to patologia- Twoja też i pewnie chciałby sobie chłopak trochę poszaleć jak może z innymi jak już się wydostał z dołka (bo nie wiem w jakiej sytuacji był). Ciągle ma rzucane kłody pod nogi. Myślę, że jego też to wszystko męczy. Wiem, że ciężko jest szczerze rozmawiać i ciężko jest powiedzieć co się czuje tak całkowicie ale w Twoim przypadku jest to jedyne wyjście z sytuacji (chodzi o Twój zwiazek). Usiądź z chłopakiem powiedz mu o swoich uczuciach i zastanówcie się oboje co dalej. Czy chcecie razem brnąć w to wszystko dalej i wydostać się z tego razem czy po prostu lepiej będzie jak Wasze drogi się rozejdą, a wtedy może trafisz w końcu na osobę, która Ci pomoże (bo w Twoim przypadku to tylko pomocna dłoń może Cię z tego wyciągnąć).
Same najeżdzałyśmy na chłopaka....nie? A niepotzrebnie. To nie jest facet tylko chłopak. I była zagubiony jak autorka, Trzeba mu więcej życzliuwości okazać, Zresztą chłopak zna rodzine Ukapuki wiec z góry wiedział, ze nie ma co liczyć na pomoc itp.
wikam najeżdżałyśmy może nie słusznie ale taki niestety pierwszy odruch jak nie znasz całej historii. Odpowiadamy na poszczególne posty a ukapuka musi zebrać wszystko "do kupy" i podsumować. My niestety życia jej nie ułożymy :( ale pomagamy jak możemy :))
Przykro mi to mówić ale my raczej nei pomożemy....Biedna ukapuka ma już tak zrujnowaną psychikę, ze nie wiem czy da radę sama sobie z tym poradzić.... Ukapuka, nie obraź się ale ja myślę, że Ty trochę wewnątrz siebie usprawiedliwiasz rodziców....Zresztą sama piszesz, ze nie chcesz sprawiać przykrości np mamie...I tak właśnie wygląda to w przypadku ludzi z takimi problemami jak Twoje...Macie problem i Ty i mama...Problem na zasadzie KAT - OFIARA. Wywiązały się samoistanie między Wami jakieś współzależne ale i trochę chore więzi.... Nie wiem co powiedzieć bo w Twoim przypadku nazbierało się bardzo dużo problemów...
Angelina :) musisz sama w sobie znaleźć wewnętrzną siłe żeby zawalczyć o SIEBIE! I TWOJE SZCZĘŚCIE kobieto! Tym bardziej, że niedługo będziesz już pełnoletnia! Nie popełniaj znowu tego błędu jakim jest samobójstwo, bo tym nie polepszysz sytuacji. Wiem, że czasem żyć się odechciewa. Ale pomyśl ile wpaniałych dni Cię czeka jak wyrwiesz się "na swoje" w końcu. Życie nie kończy się na Twoim psychicznie chorym ojcu (bo za pewne jest chory), a te szczęśliwe rodziny, to nie wymysł telewizji czy prasy. Tak naprawdę można żyć! Trzeba tylko zawalczyć o siebie. Wiem, że jesteś dobrym człowiekiem i mam nadzieję, że jak założysz swoją rodzinę, sytuacja się nie powtórzy i przerwiesz w końcu ten łańcuch alkoholizmu w Twojej rodzinie. Wiem, że czepiłam się tego samobójstwa może nie potrzebnie, bo być może nie masz już tak owych pomysłów ale nie marnuj sobie życia, bo Twój ojciec już za bardzo je zrujnował. Wytrzymasz jeszcze trochę, a na pewno pojawi się jakaś furtka- ucieczka od tego tyrana.
Nie wiem co się ze mną dzieje...musiałam dziś wyjść..pojechać do centrum bo mnie mama prosiła. Gdy tylko wyszlam z domu poczułam się fatalnie...zle..okropnie !! Nie wiem czemu, po prostu. Chciałam się zapaść pod ziemie..nie chciałam tam być, wśród ludzi..sama.. Zbieralo mi się na płacz.. Najlepiej czuje się w pokoju.. Albo jeśli już to z kimś na dworzu.
Tak sobie jechalam i myślałam cały czas o Was, Waszych słowach. Trochę mi pomagały. Jednak i tak czułam się bardzo nieswojo...masakra !!
Ukapuka wiesz co, najlepiej będzie jeśli udzieli Ci pomocy psycholog. Sama byłam raz u psychologa i powiem Ci, że to fajna sprawa. Nie ma to jak wygadać się obcemu tym bardziej, że on chce Cię słuchać i chce Ci pomóc. Nie musisz mówić nikomu, że do niego chodzisz. Zrób to dla siebie, bo to co się z Tobą dzieje podąża ku gorszemu, a nie lepszemu. Ja też cały dzień myślę jak Ci pomóc i ciągle męczy mnie jedno pytanie. Oczywiście nie musisz na nie odpowiadać ale skoro piszemy szczerze to walnę prosto z mostu. Czy Twój ojciec Cię zgwałcił? Nurtuje mnie to pytanie z tego względu, że napisałaś, że za drugim razem nie udało Ci się wyrwać z tej sytuacji. Wiesz co, znam dwa przypadki gdzie ojciec ma dziecko ze swoim dzieckiem! W jednym przypadku dziewczyna ma TRÓJKĘ! dzieci ze swoim ojcem, a w drugim przypadku jedno. Na szczęście obaj gnoje dostali wyroki, bo to PRZESTĘPSTWO! Mam nadzieję, że Twój ojciec się tego nie dopuścił, a twój stosunek z chłopakiem, ten podczas którego doszło do zapłodnienia nie był tym pierwszym. Mam nadzieję, że to tylko moja chora wyobraźnia tej sytuacji. i jeszcze raz powtarzam nie oczekuję odpowiedzi jeżeli nie chcesz o tym mówić.
No tak, piszemy szczerze. Nie, nie zgwalcil mnie. Napisałam ze za drugim razem nie udało mi się wyrwać bo za pierwszym do niczego nie doszło, tylko sobie mówił co mam zrobić itp... A ja ucieklam.. A za drugim razem...użył siły..i zmusił do robienia sobie różnych rzeczy... Jeszcze pamietam jedno zdanie.."wiesz czemu ci nie wychodzi?bo zapomnialas o jajeczkach, tu weź rękę".....
I mój stosunek z chłopakiem w którym doszło..do zapłodnienia nie był tym pierwszym
Ukapuka nie wiem co Ci doradzić. Dopóki nie weźmiesz sprawy w swoje ręce nic się nie zmieni. Jeszcze popadasz w depresję do tego wszystkiego. Psycholog to najlepsza droga w Twoim przypadku, bo sama sobie nie poradzisz- za dużo tego wszystkiego. Ja Ci życzę dużo szczęścia i żeby Ci się poukładało z tym chłopakiem, bo mam nadzieję, że macie ze sobą cały czas kontakt i nie zrezygnowałaś z niego przez ojca. Twój ojciec to zwykły gnój! Przepraszam za słowa ale dla mnie on tylko tym jest! Jeżeli chodzi o mnie to uważam, że powinien gnić w pudle! To co Wam robi jest niewybaczalne! To się nie mieści w normach! Dziewczyno zrób coś ze swoim życiem, bo znowu doprowadzisz się do samobójstwa, a tego bym nie chciała! Ratuj siebie i walcz o swoje szczęście! Ja trzymam mocno za Ciebie kciuki i jestem z Tobą myślami. Nie dołuj się i wychodź do ludzi, bo będzie jeszcze gorzej jak się całkiem zaszyjesz w domu! Pamiętaj, że pomimo wszystko możesz być SZCZĘŚLIWA, bo na to ZASŁUGUJESZ!!!!! powtarzaj sobie to za każdym razem jak popadniesz w dołek.
Kochana zobacz ile osób Cię wspiera :) Zadna z nas nie powiedziała na Ciebie złego słowa! Jesteś wpaniałą dziewczyną ! Wykorzystaj to :) Napewno życie Ci się ułoży!
pomoc jaka oczkujesz da ci rozmowa z psychiatra ! im szybciej tym lepiej bo zamykasz sie w sobie a to jest straszne jestes młoda zycie przed toba i zaczni zyc SAMA DLA SIEBIE A NIE DLA INNYCH !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ty jestes najwazniejsza a nie inni gdy innych zabraknie co zrobisz badz dla siebie i walcz !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ukapuka jak samopoczucie? Mam nadzieję, że weszłaś w dorosłość w uśmiechem na twarzy :] i teraz będzie już tylko lepiej :)))) a psychiatra to myślę- nie ten etap. Wystarczy psycholog na początek, a on zadecyduje czy wymagasz wizyty u psychiatry. Myślę, że będzie zbędna, bo z Twoich postów wynika,że myślisz rozsądnie. Wizyta u psychiatry nie należy do przyjemnych szczególnie jak się czeka w kolejce z prawdziwie chorymi ludźmi i dopiero wtedy można zwariować. Pozdrawiam Cię serdecznie i wszystkiego najlepszego Ci życzę w pierwszym, pełnym dniu pełnoletności :)
Jakoś na razie się trzymam, jest "w miarę ok" próbuję się czymś zająć, aby za dużo nie myśleć i nie kombinować za wiele.. nie zawsze wychodzi no ale bywa ok
Jeszcze raz Wam dziękuję dziewczyny za wsparcie i za te wszystkie słowa otuchy ! ;)