Dziewczyno, obudz sie wreszcie. Nie chce byc brutalna, ale czasem ktos musi! Aborcja to nie "kupa" i nie wierze w zwiazki, ktore umacniaja sie po takich doswiadczeniach! Jezeli nie Ty to On "kopnie" Cie w tylek! I wspomnisz moje slowa. Najwazniejsze jest to zebys o tym zapomniala, a nie zapomnisz, tkwiac w chorym zwiazku. Cale zycie przed Toba, to Ty kierujesz swoim zyciem, niezaleznie ile masz lat. Zastanow sie czy warto tkwic w tym samym gow... ? Pozdrawiam.
Tez mialam nadzieje, ze odpoczniesz i wrocisz no normy... moze Balckursus ma racje.. codziennie patrzysz na czlowieka ktory pozwolil wyrzadzic ci taka krzywde.. nawet jesli nie myslisz o tym przy nim, to podswiadomie mozesz to robic.. i krzywdzisz sama siebie.. moze gdyby nie bylo juz tego chlopaka byloby Ci latwiej.. nie wiem... trzymaj sie cieplutko..
W ubiegłą środę farmakologicznie usunęłam ośmiotygodniową ciążę. Do dzisiaj mam wrażenie , że byłam pewna swojej decyzji , że był to czyn głęboko przemyślany i rozważyłam wszystkie za i przeciw ... Mam już troje dzieci , z czego najmłodsze ma 4 lata. Zawodność środka antykoncepcyjnego , przesunięcie owulacji i nagłe zawalenie całego świata.... Praktycznie już trzeciego dnia po terminie spodziewanej miesiączki wiedziałam , że jestem w ciąży ...Zostawiłam tą wiedzę tylko dla siebie i dla ojca dziecka , tak jak i to , co potem zrobiłam . Odsunęłam od siebie wszystkie emocje , zakopałam się gdzieś w sobie , przeżyłam to , przetrwałam zamrożona uczuciowo. Sama , pozbawiona wsparcia . Będę z tym żyła , z tą myślą będę patrzyła na moje dzieci , z tą myślą umrę . Nie miałam innego wyjścia i to boli najbardziej , że konsekwencje moich błędów życiowych poniósł ten maleńki ktoś kto za nic nie był odpowiedzialny.
Co mam Ci powiedzieć....jakby głupio to nie zabrzmiało, nie roztkliwiaj się, nie rozmyslaj, zyj dalej...Nie Ty jedna. Masz trójkę dzieci masz być dobra, uczuciowa,silna etc. dla nich :) Czasu nie cofniesz. Było minęło...tak, tak niestety. Wierze, że nie podjęłas tej decyzji pod wpływem impulsu tylko była przemyslana. Czasami nie ma dobrych rozwiązan. Gdybyś nie usunęła pewnie teraz zamartwiałabyś się czym innym....Musisz sie pozbierać i iśc do przodu. Moja kolezanka usunęła ciąże 3 razy. Jej samopoczucie - świetne!!!! Prócz tego ma 2 dzieci i jest wspaniałą matką....Czy jest gorszym człowiekiem? Nie wiem, nie mnie oceniac. Najwazniejsze dla jej własnego dobra, ze czuje się dobrze sama ze sobą... A powiedz....? Jesteś pewna, ze usunełaś? Aborcja famakologiczna nie jest pewna w 100%-ach.
To ciezka decyzja, ale czasem nie ma wyjscia. Kosciol katolicki uczy nas, ze dziecko ma dusze od pierwszych dni stworzenia, to czemu naszej daty urodzenia nie mianuje sie od daty zaplodnienia? Bog dal nam wole wyboru i choc sama nigdy nie podjela bym sie aborcji, jestem jej zwolenniczka. To my kobiety dajemy zycie, to my rodzimy w ciezkich bolach, powinnysmy miec prawo wyboru, jesli to prawo zostaje nam odebrane (ze wzgledow katolickich- jak to ma miejsce w Naszym Pieknym Kraju) to dlaczego instytucje odbierajace nam prawo wyboru, nie moga zapewnic dogodnych warunkow zycia naszym nienarodzonym dzieciom? Za tabletki antykoncepcyjne w Polsce trzeba placic, ale aborcja jest nielegalna- NONSENS! Tu gdzie mieszkam tabletki sa free, aborcja zreszta tez, a pomimo tego nie znam angielskiej rodziny (w okol mojego domu), ktora miala by mniej niz trojke dzieci. Nie znam angielki, ktora dokonala by aborcji, te ktore nie chca dzieci, po prostu sie zabezpieczaja. Znam rodziny, ktore maja 6-8 dzieciakow i zadne z nich nie pracuje- utrzymuja sie z benefitow! Nie masz najmniejszego powodu do wyrzutow sumienia! Wyrzuty sumienia powinien miec nasz polski rzad! Pozdrawiam.
Blackursus, ja jak mieszkałam w Anglii też nie mogłam uwierzyć jak to jest, ze angielski mechanik z bezrobotną żoną i siódemką dzieci żyje sobie tak o....poprostu. Wystarcza na zycie, wystarcza na wakacje...a mechanik z taką liczba dzieci w PL? ;/ Co do aboracji. Uwazam podobnie jak Ty, ze kobieta ma Prawo do decydowania o sobie. Wiem, dziecko ma prawo do zycia (konkretnie płód) ale to, że kobieta jest w ciązy nie oznacza, że jest tylko i wyłącznie inkubatorem a za chwile krową dojną. Kobieta nie jest po zapłodnieniu ubezwasnowolnioną jednostką. Ja poprostu wole stanąć po stronie kobiet. Nie potepiam aborcji, nie czuje się upoważniona do opiniowania innych w tak istotnej kwesti (choć zalezy też jaki przypadek). Ale legalizacja? No nie wiem, mogłoby to skutkować ogormem ciąż i ich usuwań... Na temat tego kiedy powstaje człowiek, zycie etc nie chce mi się dyskutować bo kościół mówi inaczj nauka inaczej, serce matki jeszcze inaczej ale....kosciół uznaje człowieka zaraz po "jego powstaniu" ale pogrzebu zmarłemu płodowi wyprawić nie chce :)
Wasze opinie są mi bardzo bliskie ... Podjęłam decyzję , którą do dzisiaj dnia uznaję za słuszną , chociaż robię to z bólem serca. Pracuję , otaczam opieką moje dzieci i dni biegną do przodu... Zawsze uważałam , że prawo do stanowienia o sobie należy do kobiety , więc dałam sobie takie prawo . Pójdę dalej , uważam , że takie prawo powinna mieć zagwarantowane każda z nas ... kobieta otoczona mądrą opieką psychologa powinna móc dokonać wyboru . Nie pod wpływem chwilowego impulsu , czy presją innych osób ale w sposób dojrzały i zdając sobie sprawę z wszystkich za i przeciw. Ja opiekę psychologa zapewniłam sobie sama bo zdaję sobie sprawę , że może przyjść taki moment , że wyrzuty sumienia zagonią w kąt wszystkie moje racjonalne argumenty i zostanie tylko ogromne cierpienie i niechęć do samej siebie . Poradzę sobie , bo sama o to zadbałam ale to i tak nie zmieni faktu , że państwo w którym żyję w jakiś chory sposób odarło mnie z godności zabierając mi prawo do oficjalnego samodecydowania i spychając do podziemia aborcyjnego .
Powiem tak...wyboru dokonałaś, Ty bedziesz z nim zyć. Ja Cię nie potepiam :) Wiem, ze kobiety starające się o ciążę w większości będą mieć inne zdanie ale... serio nie mam zamiaru opiniować kogoś, całego jego zycia etc na podstawie jednego wyboru. Wiem, ze to nie był wybór pomiedzy spodniami czy sukienką ale zycie to własnie te trudne i cięzkie wyobry. Pozdrawiam! Trzymaj się!
Ja jestem jedna z tych, ktore staraja sie, ja juz od roku. A pomimo tego uwazam jak Wikam; to Twoje zycie i Twoj wybor. Przykry jest tylko fakt, ze musialas to robic w "podziemiu"... ech szkoda gadac. Pozdrawiam.
Dzieki Wikam:) To prawdziwy komplement :) Rzad, ktory odmawia prawa aborcji, powinien zapewnic oslone socjalna nienarodzonemu dziecku, a przede wszystkim, udostepnic darmowe srodki antykoncepcyjne. Mialam ostatnio klotnie na ten temat z moim mezem, on jest przeciwnikiem aborcji, ale w jego kraju, choc aborcja jest nielegalna, srodki antykoncepcyjne sa za darmo! Ostatniej zimy byl strasznie oburzony faktem, ze bezdomni zamarzaja na ulicy. Pytal mnie "co to za panstwo, w ktorym rzad pozwala ludziom zamarzac na ulicy?" Wiec tym razem ja go zapytalam: "co to za panstwo, ktore uniemozliwia przerywanie ciazy, a godzi sie na to, zeby dzieci umieraly na smietniku?" Aleksa, to oczywiscie nie tyczy sie Ciebie, ale przyznasz, ze to jest chore? Panstwo katolickie-o.k. Ksiadz na kazaniu mowi, ze Bog dal nam wybor, podpierajac sie cytatami z Bibli. Wiec czemu czlowiek odbiera nam ten wybor?
Nigdy nie byłam w takiej sytuacji i wiem ze gdybym juz miała gromade dzieci nie poddałabym sie aborcji bo bym ze soba skonczyła nie poradziła bym sobie. Podziwiam osoby które tego dokonał i wiem ze to one musza z tym zyc i to jest ich decyzja. Meczy mnie jedna mysl CZEMU ZAMIAST ABORCJI NIE MOZNA BYŁO ODDAC DZIECKA DO RODZINY ZASTĘPCZEJ ?? Tyle osób na takie małe dziecko czeka. Nie bede krytykowac nikogo nie mnie jest oceniania tych osób ale prosze niech odpowieda na moje pytanie.
Ja Ci odpowiem - moim zdaniem matka, która nosi dziecko pod sercem 9 miesięcy już go nie odda. Nosić dziecko w brzuchu a potem oddać - dla mnie to większa trauma niz aborcja. Zresztą wybrażasz sobie czuć dziecko, chodzić do lekarza i przezywać to wszystko a potem bum, nie ma dziecka? Ja wiem, ze usunąc to gorzej niż oddać ale dla mnie nie koniecznie to drugie jest gorsze. Kiedy oddasz dziecko już przez całe zycie każdego dnia bedziesz zastanawiała sie co ono robi, jak zyje, gdzie jest itp. Ja wiem to samolubne, no ale cóż.... A domy dziecka przeładowane dziecmi i statystyki mówiące o tym jak te dzieci układaja sobie zycie - porazka. Jesli miałabym urodzić i oddać to rodzinie z którą byłabym przez kilka miesięcy i jej dawała dziecko. Napewno nie do żadnego ośrodka. Tylko nei wiem czy bym potrafiła...Na 99,9% - NIE.
Ja nie rozumiem za bardzo jak można twardo obstawać przy nie aborcji ale kazać oddawać dzieci. Obornić zycie - ok ale co potem??? Potem to juz sie nikt nie przejmuje....a niech se siedzi w domu dziecka i gnije....Grunt, że się obroniło zycie - to jest coś ale na tym zycie dziecko się nie konczy.
Wiem, wiem....spytasz lepsze parszywne i to nie koniecznie życie czy brak szansy na nie? Nie wiem do konca i ldatego pozostawiam to do przemyślenia kazdej poszczególnej kobiecie. Sama niech decyduje. Tylko własnie nie może :)
Motylku nie bierz tego do siebie bo wiesz, że ja bardzo Cię lubię :))) I wiesz jakie mam zdanie jesli chodzi o Twoją osobę :)
Motylku znałam kobiete, która twardo obstawała przeciw aborcji. Ale...zycie jej sie tak pochrzaniło, ze usunęła. Dlaczego zminiła zdanie? Nie wiesz jak to jest kiedy jest sie w takiej sytuacji wiec nie mozesz mówić co byś zrobiła.... Ja tak samo!!!! Nie jestem przeciw aborcji więc po co się tak bardzo zabezpieczam i czemu boje sie starsznie zajść w ciążę? Przecież ewentualnie bym usuneła....A jakoś tak nie myśle :) Dlaczego? Gada mi się dobrze....gorzej byłoby z wykoaniem...
Znam osobe która ma juz 5 dzieci ze soba a 3 oddała do szpitala i mówi ze czuje sie lepiej kiedy odda dziecko niz je usunie. Dlatego nachodziła mnie mysl jak to jest i jak ona daje rade z oddaniem czy mysli o dzieciach ... ale widac nie wzrusza ją to . Moze nie bardzo rozumie te osoby które zrobiły ten krok (aborcja czy oddanie) bo sama nie moge zajsc w ciaze i miec tego skarba. Kolezanka starała sie o dziecko i kiedy juz zaszła miała wspaniała córke po kilku latach zdecydowali sie na kolejne dziecko .... Ok było super dowiedziała sie ze jest w ciazy ... poszla do lekarza i okazało sie ze ma trojaczki .. była zszokowana nie wiedziała czy podoła 4 dzieci , ale powiedziała mi jedno BÓG DAŁ , BÓG POMOŻE WYCHOWAĆ. I tak jest do dziś daja sobie rade . Mam czasem takie myśli ze jak juz bedzie ta fasolka to boje sie ze cos pojdzie nie tak i poronie ...tak bardzo sie tego boje.