Witam, dnia 28 listopada 2009r. trafiłem do szpitala z powodów bólu brzucha. Robione mi były wtedy wszystkie badania oprócz kolonskopi i badania kału. Wszystkie badania nic nie wykazały. Po wyjściu że szpitala tzn. 1 grudnia trzymałem się diety lekkostrawnej jakiej mi kazano i miałem ją stosować przez 1 miesiąc. Ostatecznie bóle brzucha trwały 1,5 miesiąca, po czym się okazało że mogę już wszystko jeść. Jadłem już dużo rzeczy m.in.: placek po węgiersku z pieczarkami, kotlety schabowe, surówki, piergoi rustkie, płatki z mlekiem, piłem napój gazowany, spagetti, ser biały itp. teraz pozostał jeden problem, a mianowicie ból, gdzieś w okolicach dołu przed oddaniem stolca, bóle są 3-6 sekundowe o natężeniu że nic nie czuję, słabym i średnim. Po oddaniu stolca jak i w czasie oddawania wszystko wraca do normy. Chodzę do gastrologa prywatnie i dostawałem już takie tabletki jak : Tribux, Priobolac, Debridat, oraz kazał mi zrobić badanie kału które nic nie wykazały. Od jakiegoś 15 stycznia mogę jeść wszystko, ale niestety do dzisiaj pozostał ból przed oddaniem stolca. Więc tabletki pomogły tylko jeżeli chodzi o kwestie jedzenia, bo jeżeli chodzi o bóle co pozostały nadal to tabsy mało co dały. Nie mam problemów z oddaniem stolca, stolec jest w prawidłowej formie, nie ma krwii, ani śluzu itp. dziwactw. Krew była tylko raz podczas gdy zjadłem pierogi ruskie, ale było to na wigilii więc wtedy miałem problemy z jedzeniem jeszcze.
Dziwne przypadki :
- Gdy wypije Cappucino i mam na przykład chęć oddania stolca to nie czuję bólu wogólę.
- Np. po batoniku np.: "Mars" dużo gazuje po nim, czuje jakby się w środku zupa jakaś gotowała, trwa to 10 min i spokój.
Nie wiem czy mam robić kolonoskopię ? Boje się jej jak cholera, a lekarz u którego lecze się prywatnie powiedział że nie mam takich objaw aby on mnie musiał skierować na w/w badanie. Jakie jest wasze zdanie ? Co prawda z jedzenia mnie wyleczył, bo szpitalne tabsy nic nie dawały od tak 70 zł w błoto dałem.



