Od jakiegoś czasu mam problem z bólem nerek,nie jest to typowy ból,np w nocy w ogóle nie czuję potrzeby pójścia do toalety,o tym,że chce mi się "siusiu" sygnalizuje ból w dolnej części pleców,czasem nie do wytrzymania,gdy to budzę się,idę do ubikacji i on samoczynnie mija po ok.pół godziny.Tak mam od prawie roku.W zasadzie to dolegliwości zaczęły się w momencie gdy zamieszkaliśmy w wynajętym mieszkaniu,na ścianach był grzyb i ciekła po nich woda,oczywiście zmieniliśmy mieszkanie najszybciej jak się dało,teraz jest sucho i ciepło,ból jednak pozostał.W ogóle ten ból jest jedynym sygnałem oddawania moczu,pojawia się tylko w nocy...
Od kilku dni dręczy mnie jednak nieustannie,być może to klasyczny objaw "zawiania",będę sie starać grzać je jak tylko to możliwe.Niepokoi mnie to jednak,warto dodać,że tu gdzie mieszkam jedyne lekarstwo na moją dolegliwość to CoCodamol (500 mg paracetamolu),którego nie chcę i nie zamierzam brać.Czy może to być infekcja pęcherza?jeśli tak to czy mogę brać Furaginum?
Czy może są to objawy czegoś poważniejszego? Bardzo proszę o pomoc!




