Od ok. tygodnia boli mnie lewy lokiec. Aby wyprostowac reke brakuje mi ok 1 stopnia, ale nie moge calkowicie dotknac dlonia barku. Czuje wtedy, ze nie moge tego zrobic, reka jest jakby zablokowana. Mam poteznego siniaka, ktory zaczyna sie mniej wiecej 3 cm od pachy - idzie po wewnetrznej stronie bicepsa az do zgiecia lokcia.
Wszystko przez moja glupote. Grajac w koszykowke wyskoczylem z podwyzszenia aby zapakowac do kosza. Zapakowalem, zlapalem sie obreczy, ale odchylilo mnie do tylu i spadlem na pupe i rece (podtrzymywalem sie nimi). Godzine po urazie nie ruszalem prawie wogole reka.
Szukam porad tutaj, poniewaz boje sie tutejszych lekarzy, ktorzy zazwyczaj (cokolwiek by sie nie stalo) wsadzaja w gips. Zalezy mi jednak na szybkim powrocie do zdrowia, bo od wrzesnia bd. uczeszczal do szkoly tanca na breakdance i gral w druzynie koszykarskiej. Prosze o rady.




