Witam
Dziecko ma prawie 5 lat. Tydzień temu zaatakowała go biegunka i gorączka (ponad 39 stopni). Parę razy zwymiotował, ale wymioty się szybko skończyły. W nocy pobudki i bieganie do ubikacji. Wizyta u lekarza poskutkowała lekami standardowymi: paracetamol (później zmieniony na ibuprofen), smecta i lacidofil. No i ścisła dieta, której w zasadzie nie stosowaliśmy, bo dziecko nic nie chciało jeść.
Wg. lekarza powinno to potrwać 2 dni.
Po 4 dniach sytuacja się nie zmienia (dziecko zaczyna coś jeść, ale biegunka, bóle brzucha i gorączka nie ustają) - kolejna wizyta u lekarza. Stwierdza, że być może jeszcze doszły jakieś bakterie i do wcześniej podanych leków dochodzi biseptol.
Mija 6 dni i sytuacja się nie zmienia - dziecko rano (gdy ustaje działanie ibuprofenu) ma 38,6 stopni.
Jutro po raz kolejny wybieram się do lekarza, ale proszę o pomoc w tej sprawie.
Mianowicie:
- ile taka gorączka i biegunka może trwać?
- czy tak długo można dziecko szprycować lekami obniżającymi gorączkę?
- czy może jakieś dodatkowe badania trzeba zrobić? Krew, mocz, kał (trudno będzie go w ogóle pobrać)?
- czy lekarz prawidłowo postępuje?
Proszę o pomoc.
P.S. Dodam jeszcze, że w pierwszym dniu gorączka doszła do 39,9 (nie wiem, czy dobrze zmierzyłem - mogła być większa) i doszło do drgawek i chwilowej utraty świadomości. Sytuacja jednorazowa - chyba przez przegrzanie w aucie podczas powrotu od lekarza.




