Witam:)
Dokładnie 10 dni temu niefortunnie kucając skręciłam się w lewą strone...coś mi piekielnie strzeliło w nodze. Wcześniej miałam już z nią problem- strzelała i lekko się przyblokowywała.
W sobote po tym zdarzeniu(noga skręciłą się w piątek)pojechałam na dyskoteke,bo zawsze jeśli coś bolało mnie w kolanie starałam się je troche oszczedzać , ale rozruszać i pomagała.Dla mnie oszczędzać znaczy nie uprawiać tyle sportu ile do tego czasu( potrafiłam jeżdzić kilka godzin na rowerze lub chodzić an steperku nawet 4 do 5 godzin dziennie- zwłaszcza w czasie sesji , gdyż nie umiem sie uczyć siedząc...) Po sobocie dopiero zrobiła się masakra- noga jak balon, bolała i nie mogłam jej zginać...W niedziele rano pojechałam z domu na uczelnie do Krakowa i tam zostałam na cały tydzień. We wtorek nazbierało mi się tyle wody ze musiałąm pojść do lekarza, boe nie mogłam się poruszać. Dokładnie 15 ml wody zostało sciągnięte z mojego kolana na pogotowiu, po czym lekarz dał mi skierowanie do ortopedy. W tą sobote- czyli ponad tydzień po zdarzeniu odwiedziłam prywatnie ortopede( bo dopchac się z NFZtu jest niemożliwe, a zależy mi żeby coś zrobić z tą nogą).Badał mnie ponad godzine , a w sumie i tak mi nic nie powiedział konkretnego. Obejrzał zdjęcie rentgenowskie, robił jakieś testy i stwierdził ze zużyłam sobie chrząstke troche , bo mi skrzypi to kolano, wiec dal mi leki na to właśnie- Nimesil i Structum(swoją drogą były dość drogie) i stwierdziła że mogę mieć uszkodzoną łąkotke, ale on nie wie( słowa , których używał najczęciej...no może poza "może").
Mam zrobić USG kolana i czekać...tylko na co??
Z tego co jeszcze mówiła to jeśli coś jest nie tak czeka mnie operacja po której nie będę mogła: biegać, tańczyć, jeździć na rowerze, chodzić po schodach, na stepperku-konkretnie nie będę mogła już nigdy robić tego co tak kocham ;(
Czy to prawda że jestem już "skazana na straty"??
Odechciewa mi się żyć...
Bardzo proszę o pomoc.
Pozdrawiam
Magda



