Witam wszystkich czytelników.
Około 1,5 roku temu po tym jak zgłosiłem się do szpitala stwierdzono u mnie F.20.0 czyli zespół paranoidalny. Po 2 dniach brania tabletek zniknęły wszystkie omamy słuchowe, a po pół roku zniknęła nerwowość i niepokój (czy jak to nazywają lekarze stany psychotyczne).
Niestety od początku nie opuszcza mnie apatia. Brałem takie leki jak Rispolept, Abilify, Seroquel, Solian, Fluanxol i Zeldox. Najdłużej bo 9 miesięcy brałem Abilify i jedynie po nim nie miałem skutków ubocznych. Niestety żaden z tych leków nie uleczył apatii. Czuję się jak roślinka, nie odczuwam przyjemności, radości, niczego. Zupełna obojętność. Jedynym plusem jest to iż nie odczuwam takich uczuć jak żal, smutek przygnębienie ale co to za życie. Gdy nie biorę tabletek powraca, nerwowość i niepokój więc rezygnować z leczenia nie mogę.
Napiszcie proszę czy macie podobne problemy. Czy jeśli najlepsze leki nie pomogły przez taki okres czasu (1,5 roku) to znaczy że jestem nieuleczalny?
Pozdrawiam wszystkich zdrowych inaczej



