Witam..
Ubiegły rok spędziłam w Anglii, tam tez sie rozchorowalam dosyc mocno. Bardzo mocny bol gardla, goraczka, odruchy wymiotne podczas oddychania, okropny kaszel i odrywajaca sie flegma. Nie mialam odpowiednich lekow wiec przyjmowalam to co mozna bylo dostac bez recepty.
W marcu wrocilam do Polski wciaz chora, lekarz rodzinny powiedzial ze to niedoleczona angina. Dostalam antybiotyk (vercef) i jakies leki, nie przeszlo mi wogole, gardlo mi bardzo spuchlo i bylo czerwone ze nie moglam wogole lykac, a przy oddychaniu i mowieniu mialam odruch wymiotny. Poszlam do lekarza, w zwiazku z tym ze nie moglam lykac to dostalam syropy. po ich przyjeciu znow udalam sie do lekarza, poniewaz nie poskutkowaly. Dostalam kolejny antybiotyk (ramoclav) ktory rowniez nie przyniosl efektu.
Dostalam skierowanie do laryngologa. Wowczas lekarz wypisał mi lek na 4dni (Ribomunyl), zle na niego zareagowalam, poniewaz moja odpornosc byla juz tak bardzo oslabiona ze ten lek zamiast pomoc to mnie "rozlozyl" :/ , mialam temperature, znow wszystko spuchlo w gardle, ponownie mialam odruch wymiotny prz samym oddychaniu. Do tego dolaczyly bole glowy, karku.
Poprosilam o skierowanie na wymaz z gardla ale go nie dostalam bo moja lekarka powiedziala ze to nie jest potrzebne teraz bo i tak moj organizm jest za slaby na jakikolwiek antybiotyk, poniewaz nie mam odpornosci. Ja tylko chcialam wiedziec co mi jest. Bo zaden lekarz nie potrafi tego konkretnie zdiagnozowac.
Moja laryngolog zaczęła mnie leczyc lekami homeopatycznymi, dostalam krople: NOKATEHL D5 i plyn do plukania gardla (ktory zrobila farmaceutka z jej przepisu). To rowniez nie pomoglo..
Teraz otrzymalam leki na okres 6 tygodni. Przyjmuję przez 5 dni krople (Sankombi) i na dwa dni przerywam je tabletkami (Fortakehl) i od nowa. Raz w tygodniu kaps (Recarcin D6) i mam popijac rozrobiona soda oczyszczona..
Często mam białe naloty na migdałkach, ścianki gardla sa przez caly ten czas czerwone, i opuchniete migdalki. te objawy mam juz od 5 miesiecy bez przerwy, ani razu podczas przyjmowania tych wszystkich lekow nic sie nie poprawilo, gardlo nie stalo sie mniej czerwone ani na chwile a migdalki przez caly ten okres sa opuchniete. Czasem podczas przelykania czuje laskotanie w uszach. A co kilka dni zwlaszcza gdy zrobi sie w jakis dzien troszke chlodniej, albo gdy zlapie mnie deszcz to wowczas czuje okropny ból gardła. I tak bez przerwy od pieciu miesiecy, to jest jak bledne kolo, nie wiem juz co mam robic, zaden lekarz nie potrafi mi konkretnie powiedziec co mi jest.
Caly czas zle sie czuje i nic mi nie pomaga. Próbowalam roznych domowych sposobow, np herbata z miodem i cytryna, smarowalam gardlo masci rozgrzewajaca i owijalam hustka i nic.
W dodatku bardzo przestregam "diety" jaka mi wyznaczyla moja laryngolog: nie jem zadnych slodyczy, lodow, nie pije gazowanego, a takze nie pije mleka, ktore tak uwielbiam. Nie jem takze serow (ogolnie nabialu).
Naprawde Juz nie wiem co mam robic, Bardzo proszę o pomoc... :-( :cry:




