Kiedys sie samookaleczalam; potem mialam omamy; okropne koszmary; slyszalam glosy.
Wydaje mi sie ze znam ludzi na pamiec, ich psychike. Jak z kims rozmawiam to ktos mi mowi co mysli, co czuje. To chyba moja podswiadomosc. Nazwalam ją Katiusza. Przyszedl tez taki okres, ze cholernie balam sie ludzi. No nie moglam po prostu do nich wyjsc. A musialam... i wtedy gonily mnie moje omamy. Mialam tez natretcwo, ze musialam wszystko powiedziec od tylu bo inaczej wszystko zostanie na opak. Czasem odrywam się od siebie i prowadze soba jak jakimś pionkiem w grze, patrze na wszystko z gory, czuje sie wolna ale i tak jestem doczepiona do ciala.
Chcialabym byc jak cebula, wyciskac z innych lzy i odstraszac ich. Chce byc sama. Zamknac sie z tym wszystkim. Zycie mnie przerasta. Czasami mysle, ze zycie jest bez sensu, pozyje.. pozyje i umieram. Takie mysli sa jednodniowe, bo zaraz mi sie przypomina, ze mam jeszcze tylu ludzi do uratowania :|
Przez caly czas nienawidze wszystkich, siebie tez nie. Ranie najblizszych...i teraz jestem tego świadoma ale przychodzą dni co się odłanczam na tak długo ja mogę. Uciekam i pomagam innym. Oni nie są tego świadomi, ale ja wiem, że kiedyś będą mi wdzięczni. To dzięki Katiuszy... ona mi tyle mówi.
Wczoraj w nocy zastanawiałam się kim jest Ania - tak mam na imię. A co jeśli jej nie ma? Jeśli to tylko jej wspomnienie żyje, które chce ktoś odebrać? Czemu wszystko ktoś chce mi odebrać? Bo jeśli jej nie ma to zostało po niej wspomnienie. Zostawcie je. Nienawidze Was- ludzi.!



